środa, 2 września 2009

JAK TO JEST Z NAPIWKAMI...KOMU, CO I DLACZEGO NA "ZUPE"?

W Turcji istnieje zwyczaj dawania napiwkow i jest to tradycja, ktora nie przeminela z czasem i zmianami zachodzacymi w kraju. Przetrwala bo jest slodka...napiwek to nie "lapowka"!Jak wielu z naszych rodakow sobie mysli. Niejednokrotnie obserwuje u turystow z Polski, ze maja obiekcje wydac kilka lirow wiecej by wywolac usmiech na twarzy osoby otrzymujacej napiwek.

Zarowno Turcy jak i obcokrajowcy zostawiaja napiwki...w hotelach, restauracjach, kierowcom, przewodnikom i wszystkim tym co w jakis sposob wykazuja troske o nich i swiadcza swoje uslugi.

W zaleznosci od okolicznosci obliczanie napiwkow wyglada nastepujaco:

Restauracje...zostawia sie 10% na jaka byl rachunek. Badz zaokragla sie sume. Czasem zdarzaja sie restauracje, ktore maja wliczone napiwki w cene uslug i jest to wyszczegolnione na rachunku. nie nalezy sie temu dziwic. Jezeli napiwek wliczony jest w cene to nie musimy zostawiac nic ponad to. Co sie rozumie samo przez sie.

W hotelech: W recepcji stoi kasetka na napiwki "TIP BOX" tam wrzuca zadowolony turysta kwote jaka uwaza za sluszna. Nalezy jednak wziasc pod uwage, ze ta sume dzieli sie przez wszystkich pracownikow hotelowych.

Pokojowkom zostawia sie pieniadze na lozku badz na szafce nocnej. Dlatego nie nalezy zapominac tam swoich pieniedzy wychodzac na miasto, bo moze to pokojowka opatrznie zrozumiec jako swoj napiwek. Wysokosc napiwku dla pokojowki czy chlopca hotelowego zalezy od dajacego napiwek. Nie powinny to byc jednak zbyt smieszne kwoty typu 1 lir lub 2. Natomiast 5 lirow 1 na tydz. jest juz ok.

Kierowcy i przewodnicy. Przy roznego typu wycieczkach, ktore sa objazdowe, oprowadzane, treckingi, wieczorki itp. badz bardzo meczace turysci z calego swiata maja na wzgledzie wysilek wlozonych w opieke nad nimi. Dlatego tez napiwek dla kierowcy wynosi miedzy 5 usd a 7 usd na dzien od osoby i wklada sie go w koperte i w ten sposob wrecza.

Dla przewodnika ta stawka wynosi od 7usd - 10 usd na dzien od osoby. Niektore biura turystyczne informuja juz turyste przed przyjazdem do Turcji.Zeby uniknac nieporozumien. W tym wypadku napiwek jest ustalany i kazdy ma obowiazek go uiscic na koniec wycieczki.




Oczywiscie jezeli turysta chce to moze dac wiecej...

Napiwki na statkach typu..satki wycieczkowe sa zaokraglane do kwoty oplaty za rejs i placone przez przewodnika wprost kapitanowi.

Na transatlantykach plywajacych po morzach Turcji i Grecji ten napiwek jest z gory ustalony przez armatora i wynosi od 8 euro - 10 euro. Dlatego nie nalezy sie zdziwic jezeli przy oplacie za napoje i posilki dolicza nam do rachunku taka kwote. Czlek chce czy nie zaplacic musi.

Dlaczego pisze o tym...poniewaz wielu z Was pyta sie mnie stale , ile komu i dlaczego?

DLACZEGO:

Nasz napiwek to jakby premia i podziekowanie za swiadczone uslugi. Nikt z nas nie bylby zadowolony jakby jego premia wyniosla zbyt malo jezeli uwaza, ze zasluguje na wiecej.

Zdarzali mi sie porywczy kierowcy niezadowoleni z drobnych jakie im niektorzy zostawiali. Wstyd mi bylo za moich turystow zostawiajacych drobne krusze badz mniej niz 1 lira. Za takich co wrzucali do koszyka czy koperty co mieli by wyproznic kieszenie z drobnych. W takiej sytuacji lepiej nic nie dac niz lamac serce osobie, ktora liczy na cos wiecej bo pracuje za niska pensje a ma na utrzymaniu rodzine. Tak to tutaj wyglada. W turystyce zarabia sie w sezonie i trzeba wyzyc w zimie za to co sie zarobilo.Niestety.

Zdaje sobie sprawe z tego, ze wielu z nas nie stac na bardzo wysokie napiwki ale szczerze...jadac na wakacje trzeba koniecznie odlozyc na to jakas konkretna kwote. By nie byc stale postrzeganym jako nie znajacy obyczaju danego kraju czy skapiec.

Sa i tacy, ktorzy pracujac tu i owdzie za granica badz sporo podrozujac spotykaja sie z tym zwyczajem i w innych krajach, badz sami sa napiwkowani. Dlatego nie dziwi ich to wcale. Jak i samo dawanie napiwku nie sprawia problemu.

To by bylo na tyle...kwestia napiwkow jako temat wstydliwy i drazliwy, temat tabu powinien zostac raz na zawsze obalony...nie wstydzmy sie wyciagnac reki z napiwkiem do tego, kto na to czeka. Idac do fryzjera w Polsce, rowniez zostawiamy napiwek czy nawet jedzac w polskich restauracjach zdarza sie nam to niejednokrotnie. Swiadczacym nam uslugi typ. hydraulik czy jakies inne naprawy...rowniez dajemy cos na tzw "piwo" czy "zupe".

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nika.z tymi napiwkami to bywa roznie.Czy nie zdazylo ci sie kiedys,ze chcieli cie skasowac w knajpie wiecej niz turkow kasowali?Albo na tureckim bazarze?
Bo mi sie takie story czasem przytrafia.
I jak potem mozna komus zostawic napiwek?

Nika pisze...

Jezeli chodzi o restauracje czy dyskoteke to zdarza sie, ze i turyste i Turka chca oszukac..jestesmy i my wspolwinni..nie prosimy o menu z wypisanymi cenami..zdarza sie to bardzo czesto a potem mowimy, ze nas oszukano ale tak faktycznie nigdy nie zapytalismy o cene. Nalezy miec menu w rece, zeby na wypadek wyzszego rachunku miec sie czym zaslonic. Trzeba uwzac ale nie sadzic wszystkich wg. nielicznych.

Wielki Bazar...turysci otrzymuja wysoka cene poczym nalezy ja zbic. Rynek jest wolny i ceny rynkowe sa uwalniane stad tez ich roznorodnosc od niskiej do najwyzszej , za wyglad badz za cos innego. Jednak za zakupy napiwkow nie zostawiamy...wiec nie jest to punkt dyskusyjny w tym przypadku. Tak ja uwazam.

Masz racje trza uwazac na tych co chca oszukac. Ich nie brakuje. Napiwki nie sa obowiazkowe...sa mile widziane a to czy sie zostawi czy nie...to kwestia osobistego spojrzenia.

Pozdrawiam Anonimie:)

Nika pisze...

Jeszcze jedna istotna kwestia, wartosc przedmiotom nadajemy my sami...jezeli godzimy sie zaplacic wyzsza cene bo uwazamy, ze jest sluszna w danym momencie ( momencie zakupu) to ja placimy. Nie kupujemy czegos , czego ceny nie akceptujemy. Skoro jednak juz dokonalismy zakupu a potem znajdziemy to samo w nizszej cenie...dlaczego wczesniej uznana przez nas cena za wlasciwa wydaje sie nam byc wysoka? nie rozumiem...Przeciez nikt na nas zakupu nie wymusza.

:)

Anonimowy pisze...

Widze,ze wiesz sporo o Turcji,i o obyczajach jakie tam panuja.Przejzalem czesc twojego bloga i stwierdzam,ze jest bardzo bobry.Bede na niego zagladal.Pozdrawiam.Valdi.

Nika pisze...

Dziekuje Valdi, ciesze sie, ze moj blog przypadl Ci do gustu.Z racji wykonywanego zawodu i wrodzonej mi zyciowej ciekawosci...wiem na tyle, zeby sie nie dziwic i nie czuc jak turysta mieszkajac tutaj.

Odwiedzaj mnie tzn. mego bloga. Dzieki.

Pozdrawiam:)

Aleksandra Anilien pisze...

Nika, byłam w Turcji dwa razy, na wczasach i kilku wycieczkach, ostatnio w 9.2015. Proszę mi wytłumaczyć jak płacę za wycieczkę w firmie turystycznej tureckiej to nie opłacam jednocześnie kierowców i przewodnika? Nie mam nic przeciwko drobnym napiwkom lecz 10 dolarów od osoby na dzień, to przy trzech jest 30, a w złotych 112,50 PLN. To nie jest mało dla przeciętnego turysty z Polski. Proszę mi wierzyć nie jesteśmy bogaczami z Niemiec. Za dolara płacimy 3,75, za euro 4,20 PLN. Przedstawię to tak: nie kupuję wycieczek z biura turystycznego z którego przyjeżdżam na wczasy do Turcji, bo chcą za drogo. Kupuję od tubylców, bo taniej, ale jak dopłacę takie napiwki o jakich piszesz to wyjdę na to samo. Czy ci którzy zatrudniają kierowców, kelnerów, przewodników biorą wszystko, pracownikom płacą co łaska i resztę przerzucają dalej na turystów? To nie fair. Bogacz dalej się bogaci a biedni niech resztę załatwiają między sobą. Gdyby dla mnie euro było równe złotówce to bym w ogóle tego zapytania nie pisała. Ale nie jest. Coś tu nie gra. Nie można przerzucać na turystę wynagrodzenia obsługi bo on i tak nieźle płaci za przyjazd. Wiem z czym to się je. Trzeba byłoby obalić hegemonizm pracodawców i postawić gonzów pod ścianą. Turysta nie może ponosić kosztów niskiego wynagrodzenia pracowników i nie może być okładany epitetami sknera i że Ci wstyd za nas. Mało chyba wiesz o średniakach z Polski. To na prawdę nie bogaci. Powtarzam drobne kwoty tak,bo spotkałam sie z miłą i uśmiechniętą obsługą. Szanuję ich pracę, tym bardziej, ża ja w tym czasie się byczę. Pozdrawiam ich w j. tureckim, nauczyłam się podstawowych zwrotów i oni są zachwyceni. Ale pracodawca ma im płacić godne pieniądze i tego powinni się domagać Pozdrawiam Ola.

Nika pisze...

Ola , ja nie nazywam sknera ubogiego turysty, bo ten akurat na wczasy nie ma wystarczajacego budzetu. Do napiwkow przyzwyczaili Turkow obcokrajowcy. Tylko Polacy robia takie obliczenia jak Ty...malo tego jeszcze policza swoja i innych wspolpdroznikow kase tak jakby to z ich kieszeni nie wychodzilo a liczacych. Nikt jednak nie mysli by dac kierowcy czy przewodnikowi nawet wytchnienie by zjadl. Na agencjach wymausza sie wpierw niskie ceny a potem chce sie super serwis. Niska cena nie pozwala zaplacic godnie nikomu. Wymusza sie nie ukrywanie kosztow, a jak sie napisze napiwek to sie uchyla od placenia. Rownie dobrze mozna by go wliczyc w co kolwiek i ukryc. Nie tu jest to jako cos dobrowolnego. Tylko coz z tego wynika.COS ZA COS. Coz...mozna zawsze nie jedzic tam gdzie sa napiwki. Ja nie zamierzam swiecic oczami przed hotelami i restauracjami. WYBACZ. pozdrawiam Nika ps. post sprzed ok 6 lat. przelicznik byl inny :)