czwartek, 22 listopada 2018

TOLERANCJA PO POLSKU! a TOLERANCJA PO TURECKU

DŁUGO SIĘ ZBIERAŁAM DO NAPISANIA TEGO POSTU.
Co chwilę jakaś wiadomośc, o tym, że źle się dzieje to tu to tam. Wszystkiemu są winni Ci co wyznają wg, naszych rodaków, INNEGO BOGA?? Cóż ja osobiście wiem o innym Proroku, lecz dla mnie Bóg ten sam. Jednak to nie nowina, że tolerancja w Polsce to GATUNEK POD OCHRONĄ. Islamiofobia się szerzy! Jak szkoda, że mamy tak krótką pamięć historyczną. Nie tyle krótką co wybiórczą.Pamiętamy tylko to co chcemy.

Zapominamy o ciemnych i białych plamach historii. Jak czytam na Face Booku posty niektórych to robi mi się niedobrze ....ręce opadają, jaki poziom prezentują sobą nasi rodacy , zwłaszcza Ci z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francjii czy Holandii , komentujący pod postami RMF24 o np. Ataki Isis w Tunezji . Nie komentuje już samego RMF, że ich wiadomości są czasem żenujące, że są stronnicze I nie bardzo wiem co mają na celu. Skłocic ludzi czy siać zamęt I straszyć wszystkich co to się nie dzieje. W sumie chyba jedno i drugie. W końcu po to są media, a RMF zalicza się do tych nieżetelnych i stronniczych.

Zaczynam się zastanwiać czy dlatego też ich czytelnikami stali się ludzie o niskim poziomie ...I braku ogłady. Braku szacunku do innych ,
do wyznania, koloru skóry, orientacji seksualnej?
To nie tajemnica, że tolerancja nie jest naszą najmocniejszą stroną, jako, że nie dziedziczy się tolerancji genetycznie ale uczy przez lata, śmiem twierdzić, że wiekszości naszych rodaków idzie to tak opornie , że starch nawet pomyśleć, jak żyją obcokrajowcy w Polsce.

Jak bardzo oburzają się Ci co to są żle traktowani w krajach , gdzie mieszkają, lecz sami nie traktują lepiej nikogo do okoła.

Mały procent moich rodaków posiada  w sobie zrozumienie dla innego człowieka, empatię oraz to co zwiemy TOLERANCJĄ.

Turcy są niecierpliwi w kolejkach i na ulicach. Tu kierowcy sadzą, że mają pierwszeństwo nad pieszym w dodatku na przejściu. To co, że zielone światło.

Jednak poza tymi dziedzinami niepokoju Turcy są nad wyraz cierpliwi i tolerancyjni. Na głowę im można wskoczyc i nic nie powiedzą. Nie afiszują się z odmiennością preferencji seksualnych...starsi ludzie są na to mniej tolerancyjni. Za to, że zrozumieniem podchodzą do ułomności psychicznych bądź fizycznych u innych.
Nie przeszkadza im kolor skóry bo sami są jak kolorowa mozaika. Nie tolerują arabów ...to główny tu problem ale musza ich znosić. W Polityce tolerancja ulega transformacji i ma na imię...bezmyślność.

Wielu Turków odstępuje od praktyk religijnych w meczetach lub ich wcale nie uskuteczniało i  przechodzi tarnsformacje religijne w Chrześcijan.Dla nich religia Chrzescijańska to dobro i przykład tolerancji.

Tak , tak być powinno ale czy faktycznie jest. Jeżeli nie jest to szkoda. Gdyż tolerancji ja uczyłam się długo od Turkow.

















niedziela, 29 lipca 2018

LAWENDOWA KRAINA...GDZIEŚ TAM

W zeszłym roku postanowiliśmy wraz z przyjaciółmi , że wybierzemy się przed ostatecznym zbiorem lawendy na pola lawendowe w okolicy Burdur.
Przy okazji mieliśmy odwiedzić przepiękne miasto antyczne Sagalassos oraz jezioro Salda, zwane też Maledivami Turcji.


O to Ispartanska "prowansja"...nie co tam niech sie schowaja klimaty francuskie wole Lawendowy Raj Isparty.. za mna jezioro Burdur.





zdjecia zrobione przez Huriye A...za 1 jestem jej szczególnie wdzieczna...uchwyciła mą DUSZĘ na znak naszej przyjzni pojawiła się tęczowa strzałka...to zdjecie 1 na milion!!!


Osobliwe i pełne uroku miejsca, Nic tylko wybrać się tam na dłuższa niż 2 dniową wycieczkę. Człowiek jak ma fajną ekipę ze sobą to się tam nie ma kiedy nudzić. 





                  
Zeynep A ( z Bodrum ) i ja załadowane na traktor...jak mnie traktor od dziecka dziwny nie jest to Zeynep  miała ubaw. Obie nas jednak zaskoczył fakt takiej oto podróży ...Zeynep to taka nasza śmieszka.

                                           Zapraszam do Sagalassos...zdj.(by Nuray Z. Istanbul)


                                                  Huriye i Oya ( z Bodrum )  ...zdjecie zrobiłam Ja :)







                                                            w oddali Jezioro Burdur.


                                                            Jezioro Salda@ Nika Kaçar
               
                   @Nika Kaçar

     
   











   zdj@Zeynep A. Ja ....



od lewej Huriye i Jej przyjciółka od dziecka Oya oraz Nasza Zeynep. @Nika Kaçar



                          zdj@ Zeynep A.


 od lewej Nuray ( autorka niektórych zdjęć z Sagalassos) Huriye Y ( Z Izmiru)  i Ja

                 






Ja i Ersin...ja mam aparat Huriye a  Ersin ma mój i się cieszy choć nie ma pojęcia co w rece trzyma :)                                                                zdj@ Zeynep A.

                                                                    


My wyjechaliśmy w sobotę rano i wróciliśmy w niedzielę wieczorem. 
Ja wróciłam nie z lawendą ( na nią mam alergię) lecz bogatsza o cudowne zdjęcia w lawendzie, a do tego kupiłam sobie czystą wodę różaną, którą używam codziennie jako tonik. Taką wodę można też używać do celów spożywczych, oczywiście o ile etykieta o tym stanowi.

Przyjechaliśmy do pewnej wioski, i tam ku naszemu przerażeniu załadowano nas na traktory i pojechaliśmy krętymi drogami w góry na lawendowe łąki. Cośmy się kurzu nawdychali to nasze :)


U stóp mięliśmy jezioro Burdur a stąpaliśmy między lawendowymi krzakami. Po szybkiej akcji zrób mi fotkę, i paru kadrach na potrzeby własne, zjechaliśmy do wioski na herbatę.Ja i Huriye chciałyśmy mieć jak najlepsze zdjęcia okolicy a Zeynep i reszta  towarzystwa była za fotografowaniem siebie.
Nam z Huriye też się dostało parę pozycji w lawendzie by się pochwalić, zmierzchem lawendowych warjacji :)
W wiosce można tam było zaopatrzyć się w rózne produkty z lawendy. Nie mieliśmy dość czasu na lawndowy bazar. W tym roku to nawet czasu mi brak by się tam wybrać. 




     @Nika Kaçar


Może w przyszłym roku ktoś z Was zechce sobie taką wycieczkę zrobić. Służę radą i pomocą w organizacji.

Wracam jednak do samej wycieczki.Na następny dzień pojechaliśmy do prześlicznego antycznego miasta położonego wysoko w górach,,,do Sagalassos. Perełka rzymskiej architektury antycznych czasów.
Sagalassos jest malowniczo położone i dobrze zachowane. Nadal trwają tam prace wykopaliskowe.

Po Saglassos jeszcze zatrzymaliśmy się na 2 godz, nad Jeziore Salda, słynne ze swego turkusowego koloru, To wysztko przez jego osadowy charakter. Sporo sodu i wapnia zawarte jest w podłożu co uniemożliwia pływanie głębiej w jezioro. Gdyż ma ono tendencje do wciągania delikwentów.
Jak się ugrzęźnie gdzieś w dnie to nie jeden nieroztropny przyłpłacił to życiem.




Po drugiej stronie jeziora , gdzieś tam mój kolega Isa czekał, że się ze mną spotka. Niestety mieliśmy do siebie za daleko. Potem on do Manisy a my do Izmirku wróciliśmy. Pogadaliśmy sobie przez telefon z resztą jak zwykle :) Do tej pory nie udało nam się zobaczyć a już rok minął ze 2 dni temu.


Piękne 2 dni w świetym towarzystwie, upały nie robią różnicy. Ważne jest z kim się podróżuje, byli i tacy co miałam ochotę ich wysadzić...np. panie z tzw. smietanki nie wiem jakiej stwierdziły, że kremy które sprzedawali rolnicy na targu lawendowym, są stanowczo za tanie i należy im podnieś cenę do 100 lira by zaczęły mieć popyt :) padłam po tym tekscie i cieżko się podniosłam...:)               




Dyscyplina co po niektórch pozostawiała wiele do życzenia. 
Grupa Turków to była. Oj nikomu nie życzę by na tak niesubordynowaną grupę trafił....to tak trochę jak kilka lat temu oprowadzać mi przyszło dziennikarzy z Estonii i Finlandii .Choć się przyjaźnimy na FB i widujemy tu w Turcji , to mieliśmy sporo stresu związanego z dyscyplina co niektóych indywiduów. Nawet przyszło mi moje argumenty wysokim tonem wygłąszać...:) o tej grupie opowiem Wam innym razem.
Widzę, że zbaczam z tematu. Pora zakończyć by wpis Was nie zanudził.




Ja Lawendowa Pani@Huriye Y.



                                    Pozdrawiam miło Nika 










sobota, 28 lipca 2018

ZAĆMIENIE KSIĘŻYCA 27.07.2018 ...Blue bloody Moon in Izmir

Planowałam na tą noc zupełnie coś innego, miałam być na imprezie Latino w hotelu Swiss Ephesus. Była to impreza zapoznawcza dla expatów, czyli obcokrajowców żyjących w Izmirze. Inter Nations to taka grupa wsparcia dla tych co chcą spotykać innych, którzy znaleźli się w podobnym położeniu geograficznym.

Miałąm być na Latino dance  a wylądowałąm w Parku Miejskim na Balçovie ( dzielnica Izmiru dość zielona i zlokalizowana częściowo nad brzegiem morza z laguna ).
Koleżnaka fotograf dzień wcześniej uświadomiła mi fakt , że takie zjawisko jak tej nocy 27 lipca nie powtórzy się już w naszej rzeczywistości. Ostanie miało miejsce ponda 100 lat temu. Jakżesz ja bym mogła przegapić taką sprawę?

Rozpoczęłam pełną mobilizację, naszym założeniem było dotrzeć do Parku przed wschodem księżycia i tuż przed zachodem słońca.Ja miałam bllisko godzinę dorogi do zrobienia w normalnych warunkach panujących na drogach. Autobus ...metro autobus.Kroki były takie iż mimo, że wyjechałam z zapasem czasowym czyli 1godz plus. to potem biegiem obładowana statywem torebką i kamerą 1.5 kg , musiałam zasuwać do parku i na kokretne miejsce, Podobnie moja koleżanka. Wyglądałyśmy zabawnie,

Postanowiłyśmy zrobić sobie fajny wieczór: Huriye przywiozłą piwo i brzoskwinie oraz orzeszki.
Było sympatycznie bo niespodziewanie przybył nam gość, fotograf amator i postanowił czekać z nami na zaćmienie. O zaćmieniu dowiedziała się od nas bo widział jak zawzięcie fotografujemy wschodzący  księżyc. Warunki pogodowe były niezłe ale mogłyby być ciut lepsze. Trudno było dostosować nam ustawienia w aparatach by uzyskać efekt z którego bylibyśmy zadowoleni.

Ojj jazda bez trzymanki :)...ale się opłaciło.


Sami oceńcie :





Canon 5D Mark II i tele obiektyw70- 200 mm 1:4 USM

Jak minął wieczór, siedzieliśmy patrzyliśmy to w gwiazdy to na księżyc ale w sumie wiecznie kopaliśmy w ustawieniach naszych kamer...kontrolujac co kto rzucił na FB lub istangram. Cieżka lecz niezapomniana noc w doborowym towarzystwie.

Tak , że z trudem zdąrzyłyśmy dobiec na ostatni transport....autobus odszedł dużo wcześniej niż 00.00 szczęście, że na tramwaj mogłyśmy liczyć. Huriye jechała tylko 2 przystanki a dalsze 4 i udało mi się wsiąść w ostatni autobus. Nawet nie liczyłam , że taki jest po 00.00. Tu w Metropolii Izmiru jest ciężko z transportem po godz.00.00 nie ma żadnego autobusu ani metra. Tramwaju też i do tego tylko przedłużono pracę IZBANU bo wymogliśmy to na Urzędzie Miasta ze względu na dojazdy z lotniska i na lotnisko na późne odloty.

Mam nadzieje, że choć trochę spodobają się me księżycowe eksperymenty.



Szczęśliwie dotarłam do domu jak Mars odsłaniał powoli Księżyc czyli ok 01.00 nad ranem.

czwartek, 10 maja 2018

TAMAM czyli po naszemu W PORZĄDKU

Kilka dni temu szanowny Prezydent Turcji Tayyip Erdogan przy okazji jednego przedwyborczego mityngu `ukręcił sobie  na siebie bicz` .

Tak się zapędził z wypowiedzią, bo chcąc być bardziej ekspresyjnym ( jego występy raczej przypominają mi niekulturalne wiece , pełne agresji w głosie i przeładowane nieprawdą mówione do klas niewykształconych).
Otóż Prezydent ogłosił, że jego partia odstąpi od władzy, gdy ludzie tłumnie powiedzą TAMAM. Wypowiedz ta choć zawiera jedo słowo. Stała się jak kod da Vinciego... co najmniej. Teraz już powstają piosenki TAMAM , na fejsie i twiterze grzmi od TAMAM ów.

                                        Obyśmy  się doczekali upadku systemu Pikonków.@Nika Kaçar

Sama też rozkręciłąm akcję TAMAM na moim profilu. Komentując, żegnając się itd. mówimy magiczne TAMAM.

Nie muszę chyba pisać jak wielkie zaskoczenie przeżył sam zaineteresowany, gdy ze wszystkich środowisk całej Turcji usłyszał TAMAM.
Wydawało mu się, że ma większość za sobą...to teraz już wie. Tyle tylko, że wątpię by swego słowa dotrzymał. Jeszcze ani jednego nie dotrzymał, dlatego istnieje podejrzenie, że będą chcieli się wycofać z tego...lecz raz powiedziane słowo stało się nośnikiem magicznej informacji. TAMAM ...dość mamy tych rządów
TAMAM,,,,dość mamy wykańczania ekonomii w naszym kraju.
TAMAM....dość mamy kłamliwych haseł o demokracji...podczas , gdy trwa pełna kontrola i korekta mediów.
TAMAM ...TAMAM...TAMAM...niech będzie to magiczne słowo początkiem DOBRYCH ZMIAN.




Turcja potrzebuje tego bardzo , Turcja chce szacunku dla flagi, dla świąt Państwowych ustanowionych przez założyciela Republiki Ataturka. Turcja potrzebuje powrotu szacunku dla Mustafy Kemala Ataturka . Niektórzy ten szacunek stracili, bo im pranie mózgu zrobiono.

Nie piszę dosadniej bo do czerwca musimy się z pewnością kontrolować. Moje słowa nie mają tej ekspresji jaką bym chciała by miały.

24 Czerwca....DATA ZERO. Mam nadzieję,że I tura wyborów prezydenckich potoczy się po mojej i innych myśli. Mam nadzieję, że wyjzdziemy z tego marazmu, w któym żyjemy od 15 lat.


W kolejnym poście postaram sie zaprezenować kandydatów do wyborów prezydenckich.


W tej chwili nic nie jest TAMAM ale ma wszystko być W PORZĄDKU.

  HOKUS POKUS @ Nika Kaçar

wtorek, 24 kwietnia 2018

23 KWIETNIA ....Narodowy Dzień Suwerenności i Dzień Dziecka

Po ciężkich lecz zwycięzkich dla Armii Tureckiej bojach które toczyły się od 1915 roku z nierównym sobie wrogiem , czyli wojskami obcych mocarstw Europy ,1923 roku nastał  w końcu czas pokoju i formowania Rządu przyszłej Republiki Turcji.

Otóż dla upamiętnienia  bardzo ważnej daty 23 Kwietna 1923 roku , tego dnia utworzyło się Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji, Mustafa Kemal Ataturk  ustanawia  datę 23 Kwietnia, Narodowym Dniem Dziecka. Jako, że myśli Ataturka zawsze krążyły wokół dzieci i  młodzieży, uważał , że przyszłość kraju, który powstaje z krwii i na ciałach poległych w obronie Ziem i ideii i narodu żołnierzy leżeć bedzie w rękach młodych . Ataturk zawsze pokłądał wielkie nadzieje w nowym pokoleniu.


                               Ja z pra babcią Anastazją...moją ukochaną babcią...mam 3 latka i wyglądam                                         jak dziecię wojny :)


Od 1923 roku co rok Turcja obchodzi hucznie Dzień Dziecka i co roku szkoły podstawowe i Urzędy Miasta zapraszają dzieci z innych krajów by wspólnie swiętowały ten dzień z dziećmi tureckimi.
Organizowane są różnego typu festyny. Małymi goścmi zajmują się rodziny tureckie. Przez 1 tydzień rodzina zapewnia dziecku to co swojemu a nawet wiecej. Turcy słyna ze swej goscinności a tym bardziej to jest widoczne jak mają pod swą opieką cudze dziecko.

Tym samym dzieci poznają się , poznają swoje kultury na wzajem...i po wyjazdzie pozostają w kontakcie na długo. Mój tego typu kontakt myślę , że pozostanie na  zawsze.

W 2012 roku o ile dobrze pamiętam moja przyjaciółka przyjęła do siebie pewną Litwinkę o imieniu Egle. Wtedy 11 latka dziś aż przyjemnie popatrzyć, jaka z niej piękna dziewczyna wyrosła. Pisze, że tęskni. Spędziliśmy wszyscy rodzinne dużo czasu na występach, zwiedzaniu miasta, rozrywce i rozmowach. Cudowna rzecz. 

Nie jestem pewna, czy już o tym kiedyś pisałam na stronach mego bloga, ale dziś fejsbuk mi o tym fakcie przypomniał . Jakie to miłe, co ja bym bez tych fejsbukowych wspominków zrobiła jak bym ogarnęłą me wspomnienia :)



                                od lewej Egle, Figen i Sude


                             
                             Egle i Sude to teraz wyższe ode mnie Panienki :) obie śliczne i mądre




                                  Ja Figen ( mama Sude) Egle, Sude i Muhterem ( tata Sude)





niedziela, 22 kwietnia 2018

MAGIA TULIPANÓW .... ISTAMBUŁ TULIPANOWE MIASTO

W Istambule trwa w najlepsze 13. Festiwal Tulipanów. Festiwal ropoczął się 1 Kwietnia i potrwa do 30 Kwietnia. Oznacza to, że wiosna przyszła tu na dobre.
Ci szcześliwcy którzy spotkają się ze mną pod koniec tego miesiąca jeszcze zobaczą to zjawiskowe widowisko. Całe miasto okrył przepiekny płaszcz różnej maści tulipanów. W sumie 160 typów tych kwiatów zasadzono w tym roku w całym mieście.
Jak pamiętam z lat poprzednich to najpiękniej zawsze było wokół Pałacu Topkapi oraz w centralnej części dzielnicy Sultanahmet przed Hagia Sofią. Co roku przed Hagia Sofia rozwija się tulipanowy dywan.



Zdjecia zrobione przez  Yildiz Kocaoglu oraz Ömera Şamana prof. fotografa z Sultahmet

  Dywan przed Hagıa Sofıa  zdjecie@ Ömer Şaman












                                                        Fontanna Wilhelma II

W tym roku poprosiłam mych przyjaciół by dla mnie tą magię uwiecznili na zdjęciach , a którymi chciałam się tutaj z Wami podzielić.

W Istambule z tej okazji trwają różnego typu festyny oraz można zapoznać się ze sztuką związaną z tematyką tulipanową.
Nie jest to sekretem, że odkąd tulipan  przywieziony z  Azji Środkowej zagościł w Imperium Osmańskim od tego czasu stał się jego szczególnym symbolem.
Jendak tulipanofobia zrodziła się z czasem. Osmani zaczęli ozdabiać nim ceramikę, tkaniny, malować w tulipany ornamenty, rzeźbić na pomnikach i wprowadzili ten symbol praktycznie wszędzie w sztukę i w życie. Tym większą wartość ma ten kwiat dla Turków i tym większym sentymentem go darzą.



ASPEKT HISTORYCZNY  I HISTERYCZNY :)

W XVI  wieku  cebulki tulipanowe ze stolicy Imperium Osmańskiego dostały się do Austrii w raz z dyplomatą austriackim i w Austrii rozpoczęto jego uprawę a następnie dotarł do Holandii.
W ten oto  sposób Holandia ropoczęła biznes tulipanowy. W początkach  XVII wieku,  Holendrzy napisali wiele książek na temat tego kwiatu. Wtedy to cebulki tulipana stały się tak cenne, że po to by kupić choćby 1 cebulkę tulipana potencjalni nabywcy podobno sprzedawali wszystko co mieli cennego z domami włącznie. Cebulki tulipana sprzedawano na giełdach i były trudno osiągalne.


                                            Zdjecie Yıldız Kocaoğlu

   Zdjecıe@ Nika Kaçar  w Topkapı 2017


Tymczasem w Imperium Osmańskim Ahmet III ogłasza EPOKĘ TULIPANOWĄ dzieje się to w latach 1718-1730. Swoista rewolucja tulipanowa, która miała na celu przede wszystkim zapoznanie się ze sztuką , nauką i życiem kulturalnym Europy. Jak też  nakłonienie poddanych do czytania i kształcenia się. Otóż dzieki Ahmetowi III symbolika tego kwiatu satała się tak charakterystyczna dla Imperium Osmańskiego. W tym okresie rozesłano do najważniejszych miast Europy posłańców także i do Polski. Po to by podpatrzyli technologie i zdobyli nowinki w sferze kultury i nauki. Okazało się, że Imperium w porównaniu z Europą, było zacofane. Cóź , że od dawna Eurpopa vice versa zachwycała się tym co osmańskie, orientalne. Osmanie przywieźli z Europy np. drukarnię. Był to swoisty gwóźdź progrmu Epoki Tulipana.


                        2018 Yıldız Kocaoğlu

Turcy bardzo są związani z tym kwiatem. Jest on nawet wpisany w Logo Turcji oraz w logo Metropolii Istambulskiej. Widnieje na mej wizytówce, którą widać w tle bloga w wersji komputerowej na smartfona nie ma tej opcji.

Jednak moim ulubionym kwiatem pozostaje godzik :)

                   Przyklat tulipana w sztuce...autor nieznany...styl Ebru czyli malowania na wodzie.


                            przykład  logo Metropolii Istambulskiej

MFÖ- SARI LALELER... ŻÓŁTE TULIPANY...MAGIA TULIPANÓW I MIŁOŚCI











ŻÓŁTE TULIPANY-  MASAR FUAT ÖZKAN



Tą przepiękną miłosną piosenką zaznaczam , że już w Niedziele pojawi się post o Magii Tulipanów.





Tekst obiecuję, że przetłumaczę w wolnej chwili.

Głęboko mi zapadła w serce ta piosenka i bardzo lubię wykonawców.






niedziela, 15 kwietnia 2018

100 lat 100 lat na 10 lecie mego bloga i na 200 tys odsłonięcie !!!

MOI DRODZY CZYTELNICY

Piszę to dość późno i dzieki Bogusiowi, mojemu Aniołowi Stóżowi tu na Ziemii. Mojemu bratu adopcyjnemu. Długa historia ale warta opisania. Nie teraz i nie bez zgody samego Bogusia. On jednak czuwa nad mym blogowym statusem. Wypatrzył, że rocznica i odsłon tyle. Zaraz dał mi znać na whatsapp, że powinnam się pozbierać i zrobić wpis. Co niniejszym czynię. Ostatnio straciłam głowę, gdyż oprócz obowiązków jakie mam jako tłumacz, doszedł jeszcze aspekt nagłej śmierci, mego nauczyciela i Przewodnika Życiowego z lat kiedy byłam w szkole o odmiennym od innych gatunku. Odszedł wielkiej rangi człowiek , który wiele mnie nauczył. Dzięki któremu zaczęłam wierzyć w siebie i swoje możliwości.Sznować siebie za to kim jestem.
Ta nagła śmierć wywołała we mnie szok. Wstrząsnęła mną bardzo.
Z szokiem powoli  sobie radzę.
Wycofałam się jednak na trochę z życia towarzyskiego. Nie było to spec. zauważalne na mym blogu. 
Oczywiście, gdyż ostatnio miałam długą przerwę. Bardzo przepraszam, że jestem takim niesystematycznym blogerem...nie obiecuję, że się poprawię, ale spróbuję :) z całych sił będę próbować. Ja niepoprawny Strzelec.

W Marcu 2018 upłynęło 10 lat od czasu, gdy w 2008 roku pod wpływem mieszanych uczuć i wielu nieciekawych emocji, będąc bliską depresji, postanowiłam wylać swe myśli i żale na strony bloga. Najlepiej podobno się pisze "dopóki z nas para nie ujdzie". 

Pomyślałam i zaczęłam tworzyć. Jak człowieka życie przyciska i staje się nie do zniesienia, wtedy przychodzi do nas Muza twórcza i nakazuje naszemu wewnetrznemu Światu, rzeźbić...cokolwiek, gdziekoliwek jesteś bądź i twórz. Tak i mnie naszło. Słyszałam w wiadomościach różne bzdury, irytowało mnie to coraz  bardziej. Postanowiłam obalać stereotypy. Zaczęłam dobrze i dzięki Bogu nie musiałąm nikogo kopiować tak jak to zaczęto robic choćby z nazwą mego bloga TURCJA W MOICH OCZACH...powstały różne podobne nazwy dla innych blogów. Niby komplement dla mnie ...ale osobiście nie lubię tego typu naśladownictwa. Kopiatorów nie lubię :)

  1...2...3 do dzieła Nika jak nie to.... :)


Dlaczego? bo zawsze znajdzie się ktoś kto nie ma własnego pomysłu a podoba mu się jak inni coś wymyślą a on & ona skopiują. Ja pisałam i pisałam, kto mnie znalazł czytał, ktoś inny o mnie usłyszał .
 Zaczęli się pojawiać tacy, którym podobały się moje wpisy i chcieli bym współpracowała z nimi na Ich portalach. Bardzo mnie to ucieszyło, ktoś docenił moją pracę. Przywiązał wagę do wiadomości jakie podaje. Tak rozkręcił się mój blog i tylko dzięki Wam moim czytelnikom, doszedł tak wysko! Dzieki Wam za to i , że nie znudziło się Wam czekanie na me wpisy. 

Dziekuję, że jesteście i proszę bądźcie! 




               To dla Was Kochani....wczoraj zrobiłąm je moim telefonem...ale są piękne!
                                Tu zamykam 10 lat i życzę sobie następnych 10 a nawet więcej!!!






Poczęstunek na to by Nasze chwile życia wszystkie były słodkie...

poniedziałek, 26 marca 2018

WYPRAWA DO ŚIĘTYCH ZIEM i RZEK MEZOPOTAMII....DIYARBAKIR...ŁAMANIE KODÓW cz.I

Pora napisać coś o czym wielu z Was chciałoby choć trochę wiedzieć. Moim celem jest przybliżyć Wam tereny, o których może słyszliście. Wraz ze mna odwiedzicie PD-WSCH tereny Turcji. Seria jaką zacznę od Diyarbakaru poprowadzi Was przez inne miasta w tej części mapy. Wiem, że niektórzy z Was chcięliby się tam wybrać lecz odradzam samodzielne podróże.
Nie będzie to lekka podróż.
Dowiecie się nie tylko o terenach ale o kulturze Kurdów i o tym kto jeszcze zamieszkuje tamte tereny. Dzięki życzliwości wielu kurdyjskich znajomych jakich ostatnio poznaję, dowiedziałam się różnych rzeczy. Niektóre sprawy są takie, że ja osobiście nie jestem w stanie ich przyjąć za normalne.
Będę pisać o wielu zagadnieniach w poszczególnych postach.





Mimo wielu zajęć, w końcu udało mi się jednak połączyć wyjazd służbowy z dłuższą podróżą.
Moim zasadniczym celem było odwiedzenie Diyarbakaru.
Miasta do którego miałam nieopisaną w rozmiarach awersję. Wynikała ona z różnych czynników życiowych. Miasta jakże historycznie ważnego  i jak niefortunnie położonego.
Od zeszłego roku wznowiłam swe kontakty z Pd-Wsch. Odwiedzam poszczególne miasta i staram się zebrać informacje o bieżącej sytuacji na tamtych terenach.





Pisać będę tak jak tego sobie życzą moi znajomi.OBIEKTYWNIE I SUBIEKTYWNIE Czyli to co widziałam, przeżyłam, wysłuchałam i to co wiem. To będzie takie działanie matematyczne 1+2-1 x 2= ...;)




poniedziałek, 5 lutego 2018

Oliwka 1800 lat







To drzewo oliwne stoi w antycznym miescie Teos , Seferhisar Izmir. Jest pod całkowitą ochroną a oliwę z jego oliwek sprzedano za 22 tys lira czyli za cenę ok 5 tys euro za litr. W sumie w Teos jest ok 200 drzew oliwnych powyżej 500 lat.

niedziela, 4 lutego 2018

OD OLIWKI do OLIWY....I co dybie w oliwie.

Wcale nie tak dawno bo 2 lat temu byłam na kursie tłoczenia oliwy z oliwek.
Sporo poszerzyłam swoją wiedzę. Pewne wiadomości dostaną się i Wam.

Drzewa oliwne to bardzo stare i zagadkowe drzewa, liczące sobie tysiące lat. Są tacy co twierdzą iż istnieją drzewa oliwne, które mają blisko 3 tys lat. To bardzo wdzięczne i wytrzymałe rośliny. Dzięki nim mamy niezastapione oliwki i oliwę. W czasach antycznego rzymu galązka oliwna była symbolem pokoju. Od tysiącleci oliwa była używana na wiele spsobów, jako produkt spożywczy czy jako lekarstwo bądź kosmetyk.

CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ O DRZEWIE OLIWNYM?

Nie chodzi tu o rzucanie fachowymi nazwami. Takie można znaleść na stronach specjalistycznych.
Jednak jedząc oliwki, używając oliwę. Narzucic sie nam powinno pytanie...o to skąd się wzięły te cudowne sprawy? Oliwka występuje w klimacie śródziemnomorskim. To dla niej najoptymalniejszy klimat. Suche lata i wilgotne lecz ciepłe zimy.
Rozróżniamy 27 typów drzew oliwnych i 600 różnych rodzajów . Drzewo oliwne osiąga swą dojrzałość i pelną wydajnośc pomiędzy 35-150 rokiem życia. Jezeli posadzimy oliwkę z sadzonki to do 20 lat musimy poczekać na porządny wysyp owoców. Drzewo oliwne w dobrych warunkach potrzebuje 7 lat na aklimatyzacje. Dopiero po tym okresie można spodziewać się owocowania.
Drzewa nie rodzą co roku tej samej ilości owoców, co 2 lata zbiera się ich więcej , bo po roku od obrodzenia, drzewo musi odpocząć.Czas zbiorów przypada na pocz. września do listopada.
Oliwki lubią wodę ale mogą bardzo długo się bez niej obejść. Najlepiej rodzą poniżej  poziomu 400 m  lecz widuje się i plantacje nawet na 1000 m. Oczywiście wysokość ma również wpływ na jakość owoców.Im wyżej tym ich ilość maleje a jakość słabnie.



Najstarszą formą oliwnego drzewa jest drzewo rosnące dziko, w lesie. Takie drzewo ma swoją nazwę, Delice...czyli jest to drzewo pierwotne. Jednak po to by owoce były piękne i zdrowe, należy zaszczepić takie drzewo bio kulturą, Przeszczepia się mu galęzie innego drzewa oliwnego. Takie drzewo nawet przeniesione z orginalnego miejsca w kawałku ziemi w której rosło, jest silniejsze i bardziej zakorzenia się w podłożu od drzewa z sadzonki. Dlatego `delice `to bardzo cenne drzewo.

OWOCE czyli OLIWKI

Oliwki rosną do różnej wielkości w zależności od gatunku. Ponieważ wieliu z Was myśli, że od typu oliwki zależy jej kolor i że poszczególne kolory rosną na innych dzrzewach. Z takimi opiniami moich turystów spotykałąma się dość często.Nic bardziej mylengo. Kolor oliwki zależy od jej fazy wzrostu. Wpierw biały kwatuszek, potem zielona aż urośnie duża i wytworzy się w niej pestka,,,nastepnie lekko różowa, czerwona, sina i czarna.

Z oliwek robi się oliwę. Wysoko wartościową tzw, Virgin Olive Oil czyli z 1 wszego tłoczenia. Tą oliwę tłoczy się na zimno z całej oliwki z pestką. Jest gęciejsza od tej rafinowanej i używa się jej na zimno do czego się ma ochotę. Taka oliwa jest dużo droższa od tej rafinowanej.

Najlepiej jak oliwe tłoczy się starą metodą kamiennymi żarnami. Jednak takich tłoczni jest niewiele tu w Turcji. Myślę, że to samo ma miejsce w innych krajach słynących z oliwy.

Odkąd włoski wynalazek maszyny kontinius wszedł w użytek. Oliwa rafinowana produkowana jest na potęgę. Niestety taka oliwa nie przedstawia sobą żadnych wartości odżywczych. Oliwki wchodzą do maszyny i wychodzą  jako ugotowana oliwa 100C a ta kompletnie straci na wartości .Nie miejmy złudzeń. Resztę z oliwki taka pulpę przeznacza się do pasz lub do produkcji kosmetyków.

Ważne !
Należy pamiętać o tym by nie odkręcać za często butlki z oliwą , gdyż się utlenia. Do 6 msc oliwa zachowuje wszystkie pozytywne wartości. Jednak z czasem traci je na konto  upływającego czasu nawet gdy korek butlki jeszcze oryginalnie zapieczętowany. Oliwe przechowujemy w ciemnych butelkach. Nie lubi swiatła, Wystawiona na dłuższy czas na światło słońc stanie się przeźroczysta.


OLIWKI

Czy można je zjeść  prosto z drzewa? NIE bo mają w sobie kwas, którego nalezy się pozbyć.
Dlatego się je marynuje ok miesiąca w roztworze wody i soli. Wcześniej należy naciąć oliwkę by kwas łatwiej się wydostawał. Turcy uderzają każdą oliwkę kamieniem, ona pęka i wtedy moczy się je w soli z wodą i co tydzień zmienia się wodę. Tak przez miesiąc. Gdy oliwka jest już dobrze zamarynowana można ją zalać oliwą z oliwek lub pozostawić w ostatniej zmiane zalewy.

Ja lubię mięsiste zielone oliwki które są po górze oleiste. Zalewam je woliwą i zasypuję ziołami. Są pycha. Nie jem więcej niż 6 oliwek do sniadania. Czasem zamiennie do sałatki dorzuce.

Na rynku są też pasty z czarnej bądź zielonej oliwy, sery białe z oliwką oraz coś na słodko z oliwek i miodu nazwane Zeytinella czyli po naszemu Oliwella :) .



     
W antycznych czasach oliwa była jednym z najcenniejszych produktów. Wytłaczana kamiennymi żarnami. Przechowywana w dzbanach z terrakoty.






Pan objaśnia nam pracę antycznej tłoczni.












































































Tu na szkoleniu wybieramy się na zbiór oliwek. Obija się drzewa kijem i oliwki spadają do sepec podwieszonych pod drzewem siatek,,,sieci. Potem przesypuje się je do wiader.

hurma  czyli daktyl oliwka...to takie dziwne, że oliwka jak zaatakowana jakąś choroba typu grzyb pokonuje tą chorobę i robi się słodka i miekka. Dlatego takie oliwki jak się rozpozna prawidłowo wśród innych to zbiera się je i od razu trafiają na stół nie do sklepów lecz na stół właścicieli plantacji. Mało kto w Turcji wie co to daktylowa oliwka...to bardzo tajne wydarzenie...:) jak się o nim wie to tu oznacza , że wie się o wszystkim na temat oliwek.







                                                 DAKTYLOWA OLIWKA


































Delice oliwka pierwotna lubi maki te krzewy plożące się
















































































Ja osobiście uwielbiam oliwki...na różne sposoby zwłaszcza w oliwie z cytryną albo ziołami.
Oliwa towarzyszy mi co dzień.

Nika