niedziela, 4 lutego 2018

OD OLIWKI do OLIWY....I co dybie w oliwie.

Wcale nie tak dawno bo 2 lat temu byłam na kursie tłoczenia oliwy z oliwek.
Sporo poszerzyłam swoją wiedzę. Pewne wiadomości dostaną się i Wam.

Drzewa oliwne to bardzo stare i zagadkowe drzewa, liczące sobie tysiące lat. Są tacy co twierdzą iż istnieją drzewa oliwne, które mają blisko 3 tys lat. To bardzo wdzięczne i wytrzymałe rośliny. Dzięki nim mamy niezastapione oliwki i oliwę. W czasach antycznego rzymu galązka oliwna była symbolem pokoju. Od tysiącleci oliwa była używana na wiele spsobów, jako produkt spożywczy czy jako lekarstwo bądź kosmetyk.

CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ O DRZEWIE OLIWNYM?

Nie chodzi tu o rzucanie fachowymi nazwami. Takie można znaleść na stronach specjalistycznych.
Jednak jedząc oliwki, używając oliwę. Narzucic sie nam powinno pytanie...o to skąd się wzięły te cudowne sprawy? Oliwka występuje w klimacie śródziemnomorskim. To dla niej najoptymalniejszy klimat. Suche lata i wilgotne lecz ciepłe zimy.
Rozróżniamy 27 typów drzew oliwnych i 600 różnych rodzajów . Drzewo oliwne osiąga swą dojrzałość i pelną wydajnośc pomiędzy 35-150 rokiem życia. Jezeli posadzimy oliwkę z sadzonki to do 20 lat musimy poczekać na porządny wysyp owoców. Drzewo oliwne w dobrych warunkach potrzebuje 7 lat na aklimatyzacje. Dopiero po tym okresie można spodziewać się owocowania.
Drzewa nie rodzą co roku tej samej ilości owoców, co 2 lata zbiera się ich więcej , bo po roku od obrodzenia, drzewo musi odpocząć.Czas zbiorów przypada na pocz. września do listopada.
Oliwki lubią wodę ale mogą bardzo długo się bez niej obejść. Najlepiej rodzą poniżej  poziomu 400 m  lecz widuje się i plantacje nawet na 1000 m. Oczywiście wysokość ma również wpływ na jakość owoców.Im wyżej tym ich ilość maleje a jakość słabnie.



Najstarszą formą oliwnego drzewa jest drzewo rosnące dziko, w lesie. Takie drzewo ma swoją nazwę, Delice...czyli jest to drzewo pierwotne. Jednak po to by owoce były piękne i zdrowe, należy zaszczepić takie drzewo bio kulturą, Przeszczepia się mu galęzie innego drzewa oliwnego. Takie drzewo nawet przeniesione z orginalnego miejsca w kawałku ziemi w której rosło, jest silniejsze i bardziej zakorzenia się w podłożu od drzewa z sadzonki. Dlatego `delice `to bardzo cenne drzewo.

OWOCE czyli OLIWKI

Oliwki rosną do różnej wielkości w zależności od gatunku. Ponieważ wieliu z Was myśli, że od typu oliwki zależy jej kolor i że poszczególne kolory rosną na innych dzrzewach. Z takimi opiniami moich turystów spotykałąma się dość często.Nic bardziej mylengo. Kolor oliwki zależy od jej fazy wzrostu. Wpierw biały kwatuszek, potem zielona aż urośnie duża i wytworzy się w niej pestka,,,nastepnie lekko różowa, czerwona, sina i czarna.

Z oliwek robi się oliwę. Wysoko wartościową tzw, Virgin Olive Oil czyli z 1 wszego tłoczenia. Tą oliwę tłoczy się na zimno z całej oliwki z pestką. Jest gęciejsza od tej rafinowanej i używa się jej na zimno do czego się ma ochotę. Taka oliwa jest dużo droższa od tej rafinowanej.

Najlepiej jak oliwe tłoczy się starą metodą kamiennymi żarnami. Jednak takich tłoczni jest niewiele tu w Turcji. Myślę, że to samo ma miejsce w innych krajach słynących z oliwy.

Odkąd włoski wynalazek maszyny kontinius wszedł w użytek. Oliwa rafinowana produkowana jest na potęgę. Niestety taka oliwa nie przedstawia sobą żadnych wartości odżywczych. Oliwki wchodzą do maszyny i wychodzą  jako ugotowana oliwa 100C a ta kompletnie straci na wartości .Nie miejmy złudzeń. Resztę z oliwki taka pulpę przeznacza się do pasz lub do produkcji kosmetyków.

Ważne !
Należy pamiętać o tym by nie odkręcać za często butlki z oliwą , gdyż się utlenia. Do 6 msc oliwa zachowuje wszystkie pozytywne wartości. Jednak z czasem traci je na konto  upływającego czasu nawet gdy korek butlki jeszcze oryginalnie zapieczętowany. Oliwe przechowujemy w ciemnych butelkach. Nie lubi swiatła, Wystawiona na dłuższy czas na światło słońc stanie się przeźroczysta.


OLIWKI

Czy można je zjeść  prosto z drzewa? NIE bo mają w sobie kwas, którego nalezy się pozbyć.
Dlatego się je marynuje ok miesiąca w roztworze wody i soli. Wcześniej należy naciąć oliwkę by kwas łatwiej się wydostawał. Turcy uderzają każdą oliwkę kamieniem, ona pęka i wtedy moczy się je w soli z wodą i co tydzień zmienia się wodę. Tak przez miesiąc. Gdy oliwka jest już dobrze zamarynowana można ją zalać oliwą z oliwek lub pozostawić w ostatniej zmiane zalewy.

Ja lubię mięsiste zielone oliwki które są po górze oleiste. Zalewam je woliwą i zasypuję ziołami. Są pycha. Nie jem więcej niż 6 oliwek do sniadania. Czasem zamiennie do sałatki dorzuce.

Na rynku są też pasty z czarnej bądź zielonej oliwy, sery białe z oliwką oraz coś na słodko z oliwek i miodu nazwane Zeytinella czyli po naszemu Oliwella :) .



     
W antycznych czasach oliwa była jednym z najcenniejszych produktów. Wytłaczana kamiennymi żarnami. Przechowywana w dzbanach z terrakoty.






Pan objaśnia nam pracę antycznej tłoczni.












































































Tu na szkoleniu wybieramy się na zbiór oliwek. Obija się drzewa kijem i oliwki spadają do sepec podwieszonych pod drzewem siatek,,,sieci. Potem przesypuje się je do wiader.

hurma  czyli daktyl oliwka...to takie dziwne, że oliwka jak zaatakowana jakąś choroba typu grzyb pokonuje tą chorobę i robi się słodka i miekka. Dlatego takie oliwki jak się rozpozna prawidłowo wśród innych to zbiera się je i od razu trafiają na stół nie do sklepów lecz na stół właścicieli plantacji. Mało kto w Turcji wie co to daktylowa oliwka...to bardzo tajne wydarzenie...:) jak się o nim wie to tu oznacza , że wie się o wszystkim na temat oliwek.







                                                 DAKTYLOWA OLIWKA


































Delice oliwka pierwotna lubi maki te krzewy plożące się
















































































Ja osobiście uwielbiam oliwki...na różne sposoby zwłaszcza w oliwie z cytryną albo ziołami.
Oliwa towarzyszy mi co dzień.

Nika

wtorek, 30 stycznia 2018

GÓRY...I JA to SKOMPLIKOWANY ZWIĄZEK :)

Od wielu lat noszę się z zamiarem porządnego chodzenia po górach. Nie wliczam w to 3 dniowej trasy  Drogą Likijską  w 2015 oraz krótkiego wypadu w Tatry w 2016 roku czy trekkingi na Kapadocji. Lecz od 2014 ego roku nie miałam sposobności na górskie wycieczki. Choć należę do tych co po górach chodzą od małego. Bez gór nie potrafię żyć. Nie zaliczam szczytów by zaliczyć tylko czerpie satysfakcję, że mogę robić długie trasy w górę i w dół.


Przez różne sytuacje w moim życiu nie mogłam się wybrać nawet na najbliżej mnie położone trasy. Zwłaszcza, że uznaję zasadę jak w góry to w co najmniej 2 osoby. Wielu moich znajomych chodzi grupami i z klubami wysokogórksimi. Namawiali mnie co tydzień ale ,,,,ale. W końcu się zebrałam w sobie.
Pojechałam na wycieczkę za miasto nie z zamiarem wejscia w góry lecz zjedzenia śniadania z przyjaciółmi w pewien niedzielny poranek...i tam patrząc na strzelisty szczyt Góry Mahmut dopadł mnie głos gór i wezwał do natychmistowego przyjścia.

I oto w 2018 wróciłam na trasy górskie. Z wielką satysfakcją, gdyż obawiałam się o swoją kondycję. Jednak po 2 spokojnych trasach, wiem na co mnie stać i widzę , że się niedoceniałam.


Tu w Izmirze mamy wszystkiego dużo, to bogaty w dary natury region egejski lecz wysokich gór nam Pan Bóg  poprostu poskąpił. Tak tu mawiamy między nami wielbicielami górskich szlaków. Mamy tu Pasma górskie Nif i Spil. Panują nad nimi 3 szczyty  jeden  to Góra Mahmut ,bardzo stroma góra o wys 1387 m. n.p.m  oraz Bozkir dag wys, 1510 m.n.p.m to szczyt należacy do pasma zwanego jeszcze z antyczności Olimp a dzisiejsza nazwa to Góry Nif. Góra Bozkir to jakny ramię łączące Góry Nif z pasmem Spil.
Bozkir to okropnie stroma góra. Wspięcie się na nią nawet samochodem po asfalcie to nie byle wyczyn a co dopiero o własnych siłach. Przykładem niech będzie pomyłka mego kierowcy we mgle i wjazd na tą górę autokarem pełnym przerażonych turystów. To było dopiero przeżycie  ekstremum jak mi jeszcze kierowca oznajmił, że on ma lęk wysokości :) a ja liczyłam tylko, że nas dowiezie do Sardu, tak do Sardu jednego z 7 Kościołów Apokalipsy wg, Św. Jana. Nie muszę dodawać, że w tym tak wzniosłym momencie jakim był wyjazd pod górę we mgle...wszyscy się modlili.

W Turcji działa wiele tzw. klubów wysokogórskich, celowo użyłam tzw. gdyż nie wiekszość z nich mija się z nazwą i  to bardzo. To takie sobie kluby nastawione na komercje a nie bezp. uczestników, Chodzą stadnie nawet po 70 osób. Nie sposób być zadowolonym w takim stadzie pseudo wielbicieli sportu górskiego.Zdarzyło mi się, że lata temu jak zasłabłam na trasie to przewodnik nawet się nie zorientował, że mnie brakło. Koło mnie nikogo...dopiero po pewnym czasie kilkoro ludzi nadchodzący z dołu za grupą udzieliło mi pomocy typu...woda..przekąska i polar. Cóż a moje rzeczy kolega zabierając mój plecak oddalił się ode mnie i zostałam z niczym.

W dodatku nie ma tras wytyczonych..tzn sa takie które jak nie zarosną to są. Próźno szukać szlaków górkich i osnaczeń. Lepiej mieć sprawny GPS.

Tam gdzie oznaczono szlaki ... to szlak ma 1 kolor czerwony...nie ma innego. Próżno szukać a w dodatku zwykle brakuje nawet i czerwnego oznakowania.


Góry Nif oraz Spil pełne są ciekawych miejsc, historycznych oraz bogte są w zwierzynę i wiele pełnych magii ścieżek. Wprost cudowny czas z na łonie natury był mi bardzo potrzebny. Doładowałam swoje bateryjki i czuję się pełna energii.


Na trasie na Mahmut Dag towarzyszyły nam 2 psy. 1 to pies pasterski mieszanka kangala z jakims tam kwiatem a 2 pies uliczny. Oba te cudowne zwierzaki były stale z nami.


Ten o to przyjaciel wraz z kolegą towarzyszyli nam od wyjcia z wioski do samego powrotu. Wyprawa w kierunku szczytu Mahmut Dag była bardzo magiczna i pełna przyjaciól. Piesek ze zmęczenia padł. pozdzieliłam się z nim czym miałam. Dostał 2 racuchy z jabłkiem...hamburgera wołowego i trochę chleba. Zasnął zadowolony. Wodę popijał z kałurz na trasie.

Pieski przeganiałay dziki w lesie, które mogłyby stanąć nam na drodze i zachowywały się jak nasi pasterze. Serio albo lepiej przewodnicy.




O TO TROCHE ZDJĘĆ Z MYCH GÓRSKICH TO TU TO TAM...BYLE POD GÓRĘ :)








GRZYBKI NA NAWOZIE...;) cala ekipa gratulowała mi znależiska.

 Tu wyszłam jak maniak telefoniczny...nie nie jestem uzależniona ale w telef mam program do chodzenia..musze składać na FB raport znajomym z całego świata,,,robię jakieś tam zdjęcia itd.
      Umiejętność zrobienia zdjęcia jest bardzo ważna....fatalny kadr skraca nas i poszerza. Cóż Ayise ma nowy telef  co robi dobre jakościowo zdjęcia ale jeszcze się długo będzie uczyć kadrowania :)


















Pomieszały się fotki wybaczcie mi proszę ten chaos, lecz sił mi brak na zamianę pozycji zdjęć....tam gdzie mam czarna czapkę to wyprawa na Mahmut Dag a tam gdzie niebieską kremową to nasze przejście na górę Tantalos.
Ja dotarłam pod ale na szczyt nie miałam ochoty na wyjscie tym razem, bo zgłodniałam i okropnie wiało. Wiatr był zimny i min 40 km na godz. Polar SUPREME i  cienka kurtka puchowa nie dały rady. Musiałąm  na czas postoju  otulić  się peleryną, Przemarzłam do szpiku kości. Dobrze, że wiem jak nie zachorować. Mam swe naturalne sposoby. Opowiem Wam o nich niedługo...bo to akurat zima.


Do miłego Nika