czwartek, 1 lutego 2018
Fatih Kisaparmak - Kilim *HQ Sound
Jedna z najmilszych dla ucha piosenek o miłości...o zakazanej miłości.
wtorek, 30 stycznia 2018
GÓRY...I JA to SKOMPLIKOWANY ZWIĄZEK :)
Od wielu lat noszę się z zamiarem porządnego chodzenia po górach. Nie wliczam w to 3 dniowej trasy Drogą Likijską w 2015 oraz krótkiego wypadu w Tatry w 2016 roku czy trekkingi na Kapadocji. Lecz od 2014 ego roku nie miałam sposobności na górskie wycieczki. Choć należę do tych co po górach chodzą od małego. Bez gór nie potrafię żyć. Nie zaliczam szczytów by zaliczyć tylko czerpie satysfakcję, że mogę robić długie trasy w górę i w dół.
Przez różne sytuacje w moim życiu nie mogłam się wybrać nawet na najbliżej mnie położone trasy. Zwłaszcza, że uznaję zasadę jak w góry to w co najmniej 2 osoby. Wielu moich znajomych chodzi grupami i z klubami wysokogórksimi. Namawiali mnie co tydzień ale ,,,,ale. W końcu się zebrałam w sobie.
Pojechałam na wycieczkę za miasto nie z zamiarem wejscia w góry lecz zjedzenia śniadania z przyjaciółmi w pewien niedzielny poranek...i tam patrząc na strzelisty szczyt Góry Mahmut dopadł mnie głos gór i wezwał do natychmistowego przyjścia.
I oto w 2018 wróciłam na trasy górskie. Z wielką satysfakcją, gdyż obawiałam się o swoją kondycję. Jednak po 2 spokojnych trasach, wiem na co mnie stać i widzę , że się niedoceniałam.
Tu w Izmirze mamy wszystkiego dużo, to bogaty w dary natury region egejski lecz wysokich gór nam Pan Bóg poprostu poskąpił. Tak tu mawiamy między nami wielbicielami górskich szlaków. Mamy tu Pasma górskie Nif i Spil. Panują nad nimi 3 szczyty jeden to Góra Mahmut ,bardzo stroma góra o wys 1387 m. n.p.m oraz Bozkir dag wys, 1510 m.n.p.m to szczyt należacy do pasma zwanego jeszcze z antyczności Olimp a dzisiejsza nazwa to Góry Nif. Góra Bozkir to jakny ramię łączące Góry Nif z pasmem Spil.
Bozkir to okropnie stroma góra. Wspięcie się na nią nawet samochodem po asfalcie to nie byle wyczyn a co dopiero o własnych siłach. Przykładem niech będzie pomyłka mego kierowcy we mgle i wjazd na tą górę autokarem pełnym przerażonych turystów. To było dopiero przeżycie ekstremum jak mi jeszcze kierowca oznajmił, że on ma lęk wysokości :) a ja liczyłam tylko, że nas dowiezie do Sardu, tak do Sardu jednego z 7 Kościołów Apokalipsy wg, Św. Jana. Nie muszę dodawać, że w tym tak wzniosłym momencie jakim był wyjazd pod górę we mgle...wszyscy się modlili.
W Turcji działa wiele tzw. klubów wysokogórskich, celowo użyłam tzw. gdyż nie wiekszość z nich mija się z nazwą i to bardzo. To takie sobie kluby nastawione na komercje a nie bezp. uczestników, Chodzą stadnie nawet po 70 osób. Nie sposób być zadowolonym w takim stadzie pseudo wielbicieli sportu górskiego.Zdarzyło mi się, że lata temu jak zasłabłam na trasie to przewodnik nawet się nie zorientował, że mnie brakło. Koło mnie nikogo...dopiero po pewnym czasie kilkoro ludzi nadchodzący z dołu za grupą udzieliło mi pomocy typu...woda..przekąska i polar. Cóż a moje rzeczy kolega zabierając mój plecak oddalił się ode mnie i zostałam z niczym.
W dodatku nie ma tras wytyczonych..tzn sa takie które jak nie zarosną to są. Próźno szukać szlaków górkich i osnaczeń. Lepiej mieć sprawny GPS.
Tam gdzie oznaczono szlaki ... to szlak ma 1 kolor czerwony...nie ma innego. Próżno szukać a w dodatku zwykle brakuje nawet i czerwnego oznakowania.
Góry Nif oraz Spil pełne są ciekawych miejsc, historycznych oraz bogte są w zwierzynę i wiele pełnych magii ścieżek. Wprost cudowny czas z na łonie natury był mi bardzo potrzebny. Doładowałam swoje bateryjki i czuję się pełna energii.
Na trasie na Mahmut Dag towarzyszyły nam 2 psy. 1 to pies pasterski mieszanka kangala z jakims tam kwiatem a 2 pies uliczny. Oba te cudowne zwierzaki były stale z nami.
Ten o to przyjaciel wraz z kolegą towarzyszyli nam od wyjcia z wioski do samego powrotu. Wyprawa w kierunku szczytu Mahmut Dag była bardzo magiczna i pełna przyjaciól. Piesek ze zmęczenia padł. pozdzieliłam się z nim czym miałam. Dostał 2 racuchy z jabłkiem...hamburgera wołowego i trochę chleba. Zasnął zadowolony. Wodę popijał z kałurz na trasie.
Pieski przeganiałay dziki w lesie, które mogłyby stanąć nam na drodze i zachowywały się jak nasi pasterze. Serio albo lepiej przewodnicy.
O TO TROCHE ZDJĘĆ Z MYCH GÓRSKICH TO TU TO TAM...BYLE POD GÓRĘ :)
Tu wyszłam jak maniak telefoniczny...nie nie jestem uzależniona ale w telef mam program do chodzenia..musze składać na FB raport znajomym z całego świata,,,robię jakieś tam zdjęcia itd.
Umiejętność zrobienia zdjęcia jest bardzo ważna....fatalny kadr skraca nas i poszerza. Cóż Ayise ma nowy telef co robi dobre jakościowo zdjęcia ale jeszcze się długo będzie uczyć kadrowania :)


Pomieszały się fotki wybaczcie mi proszę ten chaos, lecz sił mi brak na zamianę pozycji zdjęć....tam gdzie mam czarna czapkę to wyprawa na Mahmut Dag a tam gdzie niebieską kremową to nasze przejście na górę Tantalos.
Ja dotarłam pod ale na szczyt nie miałam ochoty na wyjscie tym razem, bo zgłodniałam i okropnie wiało. Wiatr był zimny i min 40 km na godz. Polar SUPREME i cienka kurtka puchowa nie dały rady. Musiałąm na czas postoju otulić się peleryną, Przemarzłam do szpiku kości. Dobrze, że wiem jak nie zachorować. Mam swe naturalne sposoby. Opowiem Wam o nich niedługo...bo to akurat zima.
Do miłego Nika
Przez różne sytuacje w moim życiu nie mogłam się wybrać nawet na najbliżej mnie położone trasy. Zwłaszcza, że uznaję zasadę jak w góry to w co najmniej 2 osoby. Wielu moich znajomych chodzi grupami i z klubami wysokogórksimi. Namawiali mnie co tydzień ale ,,,,ale. W końcu się zebrałam w sobie.
Pojechałam na wycieczkę za miasto nie z zamiarem wejscia w góry lecz zjedzenia śniadania z przyjaciółmi w pewien niedzielny poranek...i tam patrząc na strzelisty szczyt Góry Mahmut dopadł mnie głos gór i wezwał do natychmistowego przyjścia.
I oto w 2018 wróciłam na trasy górskie. Z wielką satysfakcją, gdyż obawiałam się o swoją kondycję. Jednak po 2 spokojnych trasach, wiem na co mnie stać i widzę , że się niedoceniałam.
Tu w Izmirze mamy wszystkiego dużo, to bogaty w dary natury region egejski lecz wysokich gór nam Pan Bóg poprostu poskąpił. Tak tu mawiamy między nami wielbicielami górskich szlaków. Mamy tu Pasma górskie Nif i Spil. Panują nad nimi 3 szczyty jeden to Góra Mahmut ,bardzo stroma góra o wys 1387 m. n.p.m oraz Bozkir dag wys, 1510 m.n.p.m to szczyt należacy do pasma zwanego jeszcze z antyczności Olimp a dzisiejsza nazwa to Góry Nif. Góra Bozkir to jakny ramię łączące Góry Nif z pasmem Spil.
Bozkir to okropnie stroma góra. Wspięcie się na nią nawet samochodem po asfalcie to nie byle wyczyn a co dopiero o własnych siłach. Przykładem niech będzie pomyłka mego kierowcy we mgle i wjazd na tą górę autokarem pełnym przerażonych turystów. To było dopiero przeżycie ekstremum jak mi jeszcze kierowca oznajmił, że on ma lęk wysokości :) a ja liczyłam tylko, że nas dowiezie do Sardu, tak do Sardu jednego z 7 Kościołów Apokalipsy wg, Św. Jana. Nie muszę dodawać, że w tym tak wzniosłym momencie jakim był wyjazd pod górę we mgle...wszyscy się modlili.
W Turcji działa wiele tzw. klubów wysokogórskich, celowo użyłam tzw. gdyż nie wiekszość z nich mija się z nazwą i to bardzo. To takie sobie kluby nastawione na komercje a nie bezp. uczestników, Chodzą stadnie nawet po 70 osób. Nie sposób być zadowolonym w takim stadzie pseudo wielbicieli sportu górskiego.Zdarzyło mi się, że lata temu jak zasłabłam na trasie to przewodnik nawet się nie zorientował, że mnie brakło. Koło mnie nikogo...dopiero po pewnym czasie kilkoro ludzi nadchodzący z dołu za grupą udzieliło mi pomocy typu...woda..przekąska i polar. Cóż a moje rzeczy kolega zabierając mój plecak oddalił się ode mnie i zostałam z niczym.
W dodatku nie ma tras wytyczonych..tzn sa takie które jak nie zarosną to są. Próźno szukać szlaków górkich i osnaczeń. Lepiej mieć sprawny GPS.
Tam gdzie oznaczono szlaki ... to szlak ma 1 kolor czerwony...nie ma innego. Próżno szukać a w dodatku zwykle brakuje nawet i czerwnego oznakowania.
Góry Nif oraz Spil pełne są ciekawych miejsc, historycznych oraz bogte są w zwierzynę i wiele pełnych magii ścieżek. Wprost cudowny czas z na łonie natury był mi bardzo potrzebny. Doładowałam swoje bateryjki i czuję się pełna energii.
Na trasie na Mahmut Dag towarzyszyły nam 2 psy. 1 to pies pasterski mieszanka kangala z jakims tam kwiatem a 2 pies uliczny. Oba te cudowne zwierzaki były stale z nami.
Ten o to przyjaciel wraz z kolegą towarzyszyli nam od wyjcia z wioski do samego powrotu. Wyprawa w kierunku szczytu Mahmut Dag była bardzo magiczna i pełna przyjaciól. Piesek ze zmęczenia padł. pozdzieliłam się z nim czym miałam. Dostał 2 racuchy z jabłkiem...hamburgera wołowego i trochę chleba. Zasnął zadowolony. Wodę popijał z kałurz na trasie.
Pieski przeganiałay dziki w lesie, które mogłyby stanąć nam na drodze i zachowywały się jak nasi pasterze. Serio albo lepiej przewodnicy.
O TO TROCHE ZDJĘĆ Z MYCH GÓRSKICH TO TU TO TAM...BYLE POD GÓRĘ :)
GRZYBKI NA NAWOZIE...;) cala ekipa gratulowała mi znależiska.
Umiejętność zrobienia zdjęcia jest bardzo ważna....fatalny kadr skraca nas i poszerza. Cóż Ayise ma nowy telef co robi dobre jakościowo zdjęcia ale jeszcze się długo będzie uczyć kadrowania :)


Pomieszały się fotki wybaczcie mi proszę ten chaos, lecz sił mi brak na zamianę pozycji zdjęć....tam gdzie mam czarna czapkę to wyprawa na Mahmut Dag a tam gdzie niebieską kremową to nasze przejście na górę Tantalos.
Ja dotarłam pod ale na szczyt nie miałam ochoty na wyjscie tym razem, bo zgłodniałam i okropnie wiało. Wiatr był zimny i min 40 km na godz. Polar SUPREME i cienka kurtka puchowa nie dały rady. Musiałąm na czas postoju otulić się peleryną, Przemarzłam do szpiku kości. Dobrze, że wiem jak nie zachorować. Mam swe naturalne sposoby. Opowiem Wam o nich niedługo...bo to akurat zima.
Do miłego Nika
niedziela, 31 grudnia 2017
SZCZEŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!! OSTATNIE ODLICZANIE DO KOŃCA 2017 i 2018 za pasem.
Był to rok wielu zaskoczeń, pozytywnych i negatywnych. Myślę, że dzielił równo nieszczęscia i szczęście.
Jak dla mnie był to rok lepszy niż poprzedni , ja staram się być zadowolona z tego co mi w danym momencie los zsyła. Dostałam w tyłek ale otrzymałam wiele pomocy od ludzi których drogi życiowe zeszły się z moją drogą. To oni mnie znaleźli. Tym bardziej cenię to co mam w życiu. Ludzi na których zawsze mogę liczyć. W tym roku po wielu latch przerwy w końcu moja Mama mnie odwiedziła i spędziłyśmy razem wspaniały czas.Ja też mogłam poświecić mojej Mamie sporo uwagi, której kiedyś Jej nie mogłam zaproponować.
W tym roku przestój turystyczny dał nam się wszystkim we znaki, był to rok martwy. Jak pada turystyka to jest to reakcja łąńcuchowa i padają inne sektory , lub co najmniej " kuleje".
Bogu dzieki, że jakoś sobie poradziłam, Znalazło mnie wiele firm , dla których robię tłumaczenia. Pojawiły się nowe prespektywy dla mnie. Mam nadzieję , że w 2018 bedę mieć wiecej propozycji współpracy a te które dostałam niedawno zaowocują.
Myślę , że 2018 to będzie dobry grunt dla realizacji planow i skrytych życzeń. 2017 rok sprawił, że przez parę momentów mym życiu czułam się jak Alicja w krainie Czarów.
Ja po ciężkich ostatnich 2 latach. Patrzę z nadzieją w 2018 rok. Zwłaszcza, że numerologicznie słakada się ten rok na liczbę Mistrzowską...moją ukochaną 11.
ŻYCZĘ WAM WIELU POZYTYWNYCH CHWIL W 2018!!! SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY!
I TEGO BYŚCIE PRZYJECHALI ZOBACZYĆ JAK PIĘKNYM KRAJEM JEST TURCJA.
Wielu z Was już zgłasza swoje przyjazdy, prosi o programy autorskie, Nawet nie wiecie jak mnie to cieszy, że ta spowodowana różnymi zdarzeniami w świecie i nagonką mediów europejskich stagnacja w turystyce w końcu ruszyła.
Ja od siebie obiecuję, że wszystkie materiały jakie zebrałam w 2017 roku na bloga, znajdą się na nim z początkiem 2018. Zobaczycie, gdzie mnie i moją Mamę nogi poniosły. Moja Mama zainspirowana jednym z jakże powszachnych w Polsce serialii tureckich , zapragnęła pojechać na Pd. wsch Turcji. Tam , gdzie się nasz Ojciec Abracham urodził. O tym wszystkim Wam opowiem.
DOSIEGO ROKU WSZYSTKIM WAM !!!!
sobota, 30 grudnia 2017
TIRE i nasze wspomnienia z tego autentycznie bajecznego miejsca.
Tire to mała gmina należąca do Metroplii Izmirskiej, leży ok 80 km na pd-wsch od Izmiru.
Czasem gdy chcę przeżyć coś odmiennego lub pobyć w szczególnym miejscu wybieram się do Tire lub do Selczuk albo w okolice Urli.
Teraz jednak zabiorę Was w specyficzną podróż po Tire, które powoli budzi się z letargu i zabiera się za ochronę zabytków klasy 0 , których ma u siebie sporo. Tire to miejscowość, gdzie nie tylko spotkacie stare budowle ale i stare , zanikające zawody.
Tire jest bogate w historię różnych cywilizacji, na przestrzeni setek tysiącleci spotkały się na tych ziemiach takie cywilizacje jak: Hetyci, Frygijczycy, Lidijczycy,Helenowie, Rzymianie czy Bizantyjczycy. Najwięcej pozostałości jednak jest z czasów Osmańskich.
W Tire mieszka moja dobra koleżanka Eleonora. Skorzystałam z okazji, że moja Mama mnie odwiedziła w tym roku i ruszyłyśmy w odwiedziny do Eleo. Przy okazji zajrzałyśmy na wielki bazar wtorkowy, z którego Tire słynie już od dawien dawna. I choć Eleo narzeka, że drożej to ja porównując ceny z izmirskich bazarów...stwierdzam, że nie jest żle.
Dlatego wtorkowe bazary w Tire przyciągają rzesze turystów i mieszkańców innych miast i miasteczek jak : Selczuk, Kusadasi, Torbali czy Izmir.
Zapraszam Was na foto wycieczkę po Tire.
Rozmowa
W Tire uchowały się stare zawody takie jak: semerci, czyli Pan ktory robi siodła, znany na całe Tire i jedyny w swoim rodzaju w całym Izmirze. Pan ktróry tworzy sztuke w metalu, hafcie i rysuje.
Pan który ręcznie robi tradycyjne wełniane kołdry czyli Yorganci. Kołdry są cięzkie, mało praktyczne ale stanowią jeszcze główny skład niektórych wyprawek dla Panien.
Özcan , dyskutuje z Panem spotkanym w jednym z meczetów nad ksiązką o Tire.
Mam ją w swoich zbiorach.
Odwiedziny u Semerci, jak zapytałam go jak długo będzie jeszcze robił siodła to odpowiedział mi dopoki mu wełny stanie. Ja na to, to znaczy?...co najmniej jeszcze 2 lata. Minęły juz blisko 3 lata a jak ostatnio byłam w Tire to nadal tam był :)
Tutaj robi się filc i wszystko co z nim związane.
Czasem gdy chcę przeżyć coś odmiennego lub pobyć w szczególnym miejscu wybieram się do Tire lub do Selczuk albo w okolice Urli.
Teraz jednak zabiorę Was w specyficzną podróż po Tire, które powoli budzi się z letargu i zabiera się za ochronę zabytków klasy 0 , których ma u siebie sporo. Tire to miejscowość, gdzie nie tylko spotkacie stare budowle ale i stare , zanikające zawody.
Tire jest bogate w historię różnych cywilizacji, na przestrzeni setek tysiącleci spotkały się na tych ziemiach takie cywilizacje jak: Hetyci, Frygijczycy, Lidijczycy,Helenowie, Rzymianie czy Bizantyjczycy. Najwięcej pozostałości jednak jest z czasów Osmańskich.
W Tire mieszka moja dobra koleżanka Eleonora. Skorzystałam z okazji, że moja Mama mnie odwiedziła w tym roku i ruszyłyśmy w odwiedziny do Eleo. Przy okazji zajrzałyśmy na wielki bazar wtorkowy, z którego Tire słynie już od dawien dawna. I choć Eleo narzeka, że drożej to ja porównując ceny z izmirskich bazarów...stwierdzam, że nie jest żle.
Dlatego wtorkowe bazary w Tire przyciągają rzesze turystów i mieszkańców innych miast i miasteczek jak : Selczuk, Kusadasi, Torbali czy Izmir.
Zapraszam Was na foto wycieczkę po Tire.
Rozmowa
W Tire uchowały się stare zawody takie jak: semerci, czyli Pan ktory robi siodła, znany na całe Tire i jedyny w swoim rodzaju w całym Izmirze. Pan ktróry tworzy sztuke w metalu, hafcie i rysuje.
Pan który ręcznie robi tradycyjne wełniane kołdry czyli Yorganci. Kołdry są cięzkie, mało praktyczne ale stanowią jeszcze główny skład niektórych wyprawek dla Panien.
Pan artysta opowiedział nam swoją historię o tym, że jest pół turkiem pół orianinem. Ten dumnie wypięty Pan na zdjęciu to jego demoniczny dziadek, służył w armii Osmańskiej.
Są takie miejsca w Tire, gdzie pomyślicie, że czas się zatrzymał.
Özcan , dyskutuje z Panem spotkanym w jednym z meczetów nad ksiązką o Tire.
Mam ją w swoich zbiorach.
Odwiedziny u Semerci, jak zapytałam go jak długo będzie jeszcze robił siodła to odpowiedział mi dopoki mu wełny stanie. Ja na to, to znaczy?...co najmniej jeszcze 2 lata. Minęły juz blisko 3 lata a jak ostatnio byłam w Tire to nadal tam był :)
Tutaj robi się filc i wszystko co z nim związane.
Stara łaźnia coś ok 17 w.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















