czwartek, 17 lipca 2008

ISTANBUL BY NIGHT...I BY NOC:)












Zdjecia autorstwa Roberta Ran.Dziekuje:)






Istanbul to czarujaca miasto w dzien i pelne urokow w nocy.Oswietlone zabytki robia niesamowite wrarzenie i przyczyniaja sie do wytworzenia specyficznego klimatu.Fajnie jest tak posiedziec, gdzies w dobrej Nargilowni popalajac wodna fajke , saczac herbate czy kawe i wpatrujac sie w oswietlone, majestatyczne budowle tego olbrzymiego i jakze kulturowo zroznicowanego miasta.

czwartek, 10 lipca 2008

ISTANBUL... ATAK TERRORYSTYCZNY...


Wczoraj rano ok 10:30 czasu lokalnego.. dokonano zbrojnego ataku na policjantow, tuz pod glownym wejsciem do Konsulatu Generalnego Stanow Zjednoczonych.Spokojna na ogol dzielnica zamienila sie w pole bitewne.Wg.tego co podaja naoczni swiadkowie i wstepny raport policyjny pod konsulat podjechal ford focus szarego koloru z niego wysiadlo 3 ech uzbrojonych mezczyzn ubranych w zimowe kurtki przy upale jaki panuje to raczej dziwne...czwarty nie wysiadl..siedzial za kierownica.3ech mezczyzn rozpoczelo nagla strzelanine na jednego z nic nie spodziewajacych sie polcjantow w budce strazniczej w momencie ataku wsparli go bedacy w poblizu koledzy z drogowki.Wszyscy trzej policjanci zmarli od odniesionych ran postrzelowych.Strzelano z ok 1.5m
3 ech napastnikow zmarlo na miejscu lecz 4 ty uciekl w nieznanym kierunku.Co prawda polcja twierdzila, ze namierzyla forda focusa ale stwierdzili, ze nie sa pewni czy to ten sam.Wieczorem znaleziono samochod porzucony w innej dzielnicy Istanbulu.

Trwa dochodzenie.Nie mozna jednak jednoznacznie stwierdzic czy mial to byc zamach na Konsulat Generalny czy tez sama Policje.Nikt tego komentowac nie chce , az raport policyjny nie bedzie oficjalnie ogloszony.Prawie wszyscy bo jak zwykle do odwaznych Polakow Swiat nalezy..Zawsze wszystko wiemy lepiej nawet jak nic nie wiemy.Wlasnie tak oskarzycielsko wypowiedzial sie wczoraj Konsul RP w Istanbule..wypowiedz uslyszalam w wiadomosciach na TV Polonia.Oficjalnie Konsul w wywiadzie, udzielonym dla TV Poloni,stwierdzil, ze zamach z pewnoscia ma zwiazek z glosna tu sparwa ERGEKON aresztowania 2 ch emerytowanych generalow w ich walsnych domach przez prokurature oraz ze sprawa o wniosek zamkniecia partii rzadzacej AKP.Pan Konsul wyraznie sugerowal to, od czego nawet Ambasador USA Wilson w Ankarze sie odzegnywal.Wilson mowil, ze nie bedzie laczyl tych dwoch spraw bo nie ma ku temu rzadnych przeslanek.Wilson nie mial podstaw ale nasz Konsul wie lepiej.Wszyscy mowia nie ma zwiazku a w eter polski idzie kolejne klamstwo.Domysly Konsula..stek bzdur, ktorym stale nas nasze polskie media karmia.Kiedys nam to zaszkodzi.Pewne rzeczy sa ciezkostrawne.Niestety.
Mialam zamiar zadzwonic do Pana Konsula by mu "wytknac" popelniony nietakt.Tani chwyt by miec z czego wiadomosci zrobic.Kojarzy mi sie to z nalotami glodnych sepow.
Stwierdzilam jednak, ze lepiej bedzie jak o zajsciu powiadomie odpowiednie osoby bezposrednio zainteresowane, co tez uczynilam.Mysle, ze sprawa zostanie zalatwiona na takim szczeblu na jakim powinna.
Tak jak napisalam na wstepie ten blog jest po to, zeby podawac rzeczy zgodne z faktami a niezgodne dementowac.Nadal starannie obserwuje polska tv i nie tylko:)


Dzis odbyl sie pogrzeb zastrzelonych policjantow.Przykre zdarzenie, do ktorych juz poniekad przywyklismy..zyjac tutaj.Zawsze jest jednak przykro, gdy odchodzi mlody czlowiek.Dwaj policjanci byli ponizej 30 roku zycia i jeden mial 31 lat a zona jego oczekuje na dziecko.Ostatni miesiac.
Na pogrzebie oprocz Wladz Miasta, Policji obecna byla rowniez Pani Konsul Stanow Zjednoczonych w Istanbule oraz Jej bliscy wspolpracownicy.Flaga Konsulatu USA zostala opuszczona do polowy masztu ze wzgledu na szacunek i uczczenie smierci ofiar.

niedziela, 6 lipca 2008

WARIACJE KULINARNE...PROSTO ..SZYBKO..TANIO:)

Z uplywem czasu bede dodawala do tego posta co raz to nowsze przepisy.

PROPOZYCJE NA UPALNY OBIADEK:

MAKARON Z SOSEM JOGURTOWYM.

na 4 os.

300 gr. makaronu swiderkow.
200 gr jogurtu naturalnego
2-3 zabki czosnku
sol

lyzeczka suszonej miety(moze byc nie musi)
szczypta czerwonej slodkiej papryki.

Gotujemy makaron w osolonej wodzie z odrobinia oiwy z oliwek by sie nie skleil, na sposob w jaki lubimy.Moze byc al'dente badz na miekko.Miedzyczasie obieramy zabki czosnku i przeciskamy.Mieszamy przecisniety czosnek z jogurtem i dodajemy szczypte soli oraz miete.Jezeli jogurt jezt za gesty dolewamy troche wody mineralnej i mieszamy by uzyskac kremowa konsystencje.
Ugotowany makaron odcedzamy..nie przelewamy woda.Kladziemy na talerz i polewamy sosem jogurtowym.Mozna posypac czerwona papryka.

Najlepsze na upalne dni.





MENEMEN

Doskonale na sniadanie badz na obiad.

na 1 os.

4 duze pomidory
1 duza cebula
2 papryki peperoni
1-2 jajka
0.5 lyzki cukru
2 lyzki oliwy z oliwek.

szczypta soli

Cebule obieramy i kroimy w drobna kostke, peperoni odpestkowujemy i kroimy w krazki o 05.mm grubosci.Cebule wrzucamy na rozgrzana na patelni oliwe z oliwek i przesmazamy na szklisto, dodajemy papryke i mieszamy lekko przesmarzajac.Pomidory parzamy i obieramy ze skorki.Kroimy w polplasterki i wrzucamy na patelnie wraz z cebula i papryka.Mieszamy lekko solimy i dodajemy pol lyzki cukru by przelamac smak.Przykrywamy i gotujemy do czasu, az wszystko zmieknie i pomidory wypuszcza sok.Nastepnie wbijamy rozbeltane jajka i mieszamy dokladnie/badz wbijamy jajka i nie miesszamy.. do wyboru wedle upodobania.Mozna jeszcze troche dosolic do smaku.


Podajemy z bialym pieczywem.


















SALATA ZIEMNIACZANA

4 Srednıe ziemniaki
pol peczka dymki
pol peczka pietruszki
pol peczka koperku
2 jajka gotowane na twardo

sol, pieprz
oliwa z oliwek.

Ziemniaki szorujemy i gotujemy wraz ze skorkami w lekko osolonej wodzie.Obieramy i kroimy w kostke.Kroimy dymke i dodajemy do ziemniakow.Siekamy pietruszkei koperek i rowniez dodajemy.Na koncu dodajemy ugotowane na twardo jajka.Kroimy je na pol i potem na srednio grube cwiartki.Dorzucamy do reszty skladnikow..polewamy oliwa z oliwek, solimy do smaku, pieprzymy i lekko mieszamy.Uwaga jaja dodajemy na koncu by sie nie rozsypaly przy mieszaniu.
ps. to moja ulubiona salata.Doskonala na lekki obiad.

















BAKLAZAN NADZIEWANY MIESEM WOLOWYM... DANA ETLI PATLICAN DOLMASI

2 baklazany
200gr.miesa wolowego(pokrojone w kostke)
2 papryki peperoni
1/2 szklanki bulionu z kurczaka lub wolowego

1-2 lyzki koncentratu pomidorowego(20gr)
1 cebula
3 zabki czosnku
2 lyzki oliwy z oliwek(30ml)
czarny pieprz
sol
1/4 peczka pietruszki(drobno pokrojonego)
2 pomidory(pokrojone w kostke)
sok z 1/2 cytryny

*obciac ogonki baklazana i wydrylowac srodki cienkim nozem.Skropic sokiem z cytryny by nie sciemnial.

*do garnka z rozgrzana oliwa wrzucamy pokrojone w drobna kostke mieso, cebule,czosnek oraz papryki..smazymy 5 min.
Dodajemy bulion i przykrywamy garnek i pozostawiamy do zagotowania ok 10Min

*odlewamy bulion z gotowania do osobnego naczynia.
*do ugotowanej mieszanki dodajemy posiekana pietruszke i wypelniamy baklazany.
* tak przygotowane baklazany wkladamy do garnka i zalewamy bulionem.Gotujemy pod przykryciem 10- 15 min.

Uwaga.zamiast miesa wolowego w kostkach mozna zastosowac mieso mielone.Alternatywnie mozna zastosowac wymiennie mieso wieprz.zmieni to jednak smak potrawy.



BAKLAZANOWY KEBAB Z MIELONYCH...KÖFTELİ PATLICAN KEBABI


300gr srednio tlustego miesa mielonego(najlepiej wolowe)
3 baklazany(pociete na 3-4cm paluszki)
800ml bulionu wolowego
1 lyzeczke kminku (5gr)

sol
pieprz,
20gr koncentratu pomidorowego
1 cebula
30ml oliwy z oliwek
1/4 peczka drobno posiekanej pietruszki

*przygotowac mielone laczac mieso, pietruszke,sol, pieprz, i kminek.
z gotowej masy rolujemy mielone o dl.3-4 cm

* mielone smazymy na oliwie i odkladamy na osobny talerz.
*przysmazamy cebule i koncentrar pom.,dodajemy bulion, gotujemy.
*do zagotowanego sosu wrzucamy pokrojone baklazany oraz mielone.
Gotujemy ok 30 min..dodajemy sol i pieprz do smaku.

UWAGA:baklazana mozna zastapic ziemniakami pokrojonymi w cwiartki.Beda to wtedy IZMIR KÖFTE.



"PIYAZ"

250 gr . mlodej bialej fasoli "mala"
1 srednia cebula
pietruszka zielona
1 cytryna
2 jaja na twardo
1-2 sredni pomidor
sol
oliwa z olivek extra vergin(1wsze tloczenie)

Fasole moczymy przez noc..zlewamy wode i nalewamy ponownie nowa , zimna.
Wstawiamy fasole na ogien,,dodajemy odrobine soli i gotujemy do miekkosci.Po ugotowaniu zostawiamy w wodzie az lekko wystygnie.Odcedzamy.Miedzyczasie kroimy cebule w cienkie pol plasterki..parzamy woda by pozbyc sie ostrego smaku..kroimy pietruszke w miare drobno.
Ugotowana fasole odcedzamy, dodajemy sparzona cebule oraz pietruszke ..polewamy oliwa z oliwek i do smaku posypujemy sola..mieszamy.Serwujemy z cwiartkami cytryny.Mozna tez dodac cwiartki obranego ze skory pomidora i pokrojone w plastry jajko na twardo.












PILAV..RYZ PO TURECKU PORC. NA 4 OS.

1 lyzka masla

3szkl.dobrej jakosci ryzu

troche orzeszkow piniowych (ale nie koniecznie)

3-4 szklanek przegotowanej goracej wody.
sol

Ryz pluczemy na sicie pod woda az woda bedzie leciala czysta.Na patelnie wrzucamy maslo rozgrzewamy , az sie stopi.Nastepnie dodajemy orzeszki piniowe ..lekko przesmarzamy na lekko zlocisty kolor.Dodajemy ryz,solimy do smaku zalewamy woda tak by nad ryzem byla jej jakas 2 cm warstwa,przykrywamy pokrywka i kontrolujemy czy w trakcie gotowania woda calkowicie nie wyparowala...nie mieszamy!Jezeli ryz sie nie ugotowal a wody brakuje nalezy uzupelnic az ryz bedzie lekko mieki.Podnosimy pokrywke i odparowywujemy reszte wody tak by ryz zrobil sie sypki.Uwaga do pilavu nalezy uzyc patelni teflonowej.
SMACZNEGO:)







DZEM Z DERENIA I JABLEK (deren to Kızılcık)

1KG Derenia

0.5 kg. jablek /obojetnie jakich/

Do garnka wsypujemy oplukany deren i zasypujemy cukrem.Nie dodajemy wody.Gotujemy 20- 30 min.
Miedzyczasie, obrane i pozbawione gniazd nasiennych jablka kroimy w kostke i wrzucamy do garka z nieiwlka iloscia wody(1 lyzka starczy)
Dusimy az do miekkosci.Precieramy deren przez sitko by sie pozbyc pestek(mozna drylowac jak sie komus chce)i dodajemy do jablek.Gotujemy jeszcze przez 10 min mieszajac.Rozlewamy do wyparzonych sloikow.Zakrecamy i wstawiamy do piekarnika na 10 min w 85C.

Pyszny lekko kwaskowaty..nadaje sie do dziczyzny, wolowiny na zimno , pasztetow i na kanapke:)

SMACZNEGO

sobota, 5 lipca 2008

WSCHODY I ZACHODY...SLONCA ...SCHWYCONE W OBIEKTYWIE MEGO APARATU.



WSCHOD SLONCA
ERCIYES.
KAPADOCJA



GELIBOLU WSCHOD 6.00 RANO


PO WSCH.
GELIBOLU zdj.Arek Czader


GELIBOLU BRZASK.


ZACHOD PAMUKKALE.




ZACHOD SLONCA.KAPADOCJA.






Najpiekniejsze wschody i zachody Slonca mozna obserwowac w calej Turcji.Zapierajaca dech w piersiach gre swiatel i kolorow.Cudowne zjawisko, ktore w zaleznosci od regionu trwa pare minut badz duzo dluzej.
Slonce nad Egejskim zachodzi blyskawicznie...w Centralnej Anatoli zajmuje to wiele wiele minut.Daje to mozliwosc podziwiania zjawiskowego spektaklu na niebosklonie.

Zamieszczam pare zdjec by cieszyly i Wasze oko.

UWAGA! CZARNA PRAWDA O ISTANBULE..OSTRZEZENIE!



EMINÖNÜ..EGIPSKI BAZAR..ISTANBUL

Trudno uniknac w tak gigantycznym miescie, molochu jakim jest Istanbul "szumowin", zlodzieji czy mordercow nie wspominajac o zboczencach i innym "elemencie".
W momencie, gdy przyjezdzamy do Istanbulu informuje grupe o tym co powinni a czego nie powinni robic w Istanbule.Jak sie wystrzegac kanciarzy czychajacych na nieswiadomego i zaszokowanego ogromem miasta turyste.Dezorientacja turysty sluzy oszustom do wyludzania, zlodzieja do krazdziezy a morderca do mordowania dla zysku.Nie ma w tym ni tyci przesady.Choc turysci reaguja w wiekszosci z niedowierzaniem a nawet kpina..smutne jest to, ze towarzyszy tym reakcja mysl, ze ja chce "postraszyc".Nic bardziej krzywdzacego, gdyz kazdy przewodnik bedzie chcial dobra dla swego turysty..jezeli jednak jest inaczej to lepiej zrezygnowac z zawodu.
Poniewaz ostatnia wizyta w Istanbule skonczyla sie dla wielu moich turystow nieprzyjemnymi doswiadczeniami..dla mnie rowniez, dlatego przyszedl czas by opisac druga strone medalu..jakze paskudna..i czarna jak czarna dziura.
"Do poty dzban wode nosi..." miarka sie przebrala.

Wazne wytyczne dla osob odwiedzajacych Istanbul..

1.torebke nosimy zawsze na ramienu od wewnetrznej strony chodnika odwrotnie do kierunku jazdy samochodow.Unikniemy w ten sposob wyrwania jej przez kogos na motorze badz w samochodzie.Czyhajacego na dogodny moment.

2.w zaltloczonych miejscach pilnujemy calej torebki a nie tylko uszu torebki myslac, ze ja dobrze strzezemy.Bo ani nie poczujemy, ze nie mamy czego juz pilnowac.

3.paszporty najlepiej zostwic w hotelu badz wraz z nadmiarem pieniedzy zamknac w sejfie.Jednak wpierw dowiedziec sie czy hotel ma ten sejf ubezpieczony na wypadek..a tych to wiele sie zdarza.

4.panowie maja zwyczaj noszenia portfeli, telefonow w kieszeniach spodni.Jedna sec i nie ma juz portfela w kieszeni.Potem placz i zgrzytanie zebow.

5.W zatloczonych tramwajach czy autobusach czaja sie zboczency.Ktorzy, przyblizaja sie i bawia swymi...nie musze chyba konczyc.

6.Taksiarze oszukuja! wsiadajac do taksowki spytaj za ile sie dogadacie.Jezeli jednak wlaczy taryfe to wtedy nalezy sprawdzic , ktora taryfa to jest.Na wyswietlaczu pojawi sie 1 w miescie(şehir içi), 2poza jego centralnym obrebem(şehir dışı)...wiaze sie z wyzsza oplata.3 dalekobiezna.
Taksowki sa tanie ale zalezy od tego czy turyste da sie naciagnac czy nie.

W dalszej czesci opisze przygody mych turystow.

7.nie przyjmujemy posilkow od nieznajomych, nie pijemy niczego i nie jemy niczego co chcialby nam podac ktos na chodniku.Zawsze odmawiamy!choc by twarz osoby oferujacej poczestunek wygladala naj nie winniej.

Teraz moze zabrzmie dziwnie i anormalnie ale NIE pomagamy osobom , ktore prosza Nas o pomoc..starszym babciom, dziadkom, innym niewinnie wygladajacym.Nie pomagamy w przeprowadzaniu, dzwiganiu, w sklepie.OBOJETNOSC WSKAZANA..dla wlasnego bezpieczenstwa.

WYJASNIAM:

Sytuacja ekonomiczna niektorych mieszkancow Istanbulu wymusza na nich zarobkowanie w okrutny sposob.
Niepozorna starsza osoba prosi o przeprowadzenie przez ulice.W pol drogi psika w twarz spreyem usypiajacym.Pomagajaca osoba opada w omdleniu na ziemie a wtedy nieporadna babcia wola taksowke i wywozi za miasto.Opowiadajac taksowkarzowi, ze wiezie kogos z rodziny tak, by nie wzbudzic podejrzen.Za miasto a tam dochodzi do najgorszego koszmaru, a mianowicie jezeli w pore nie nadejdzie pomoc(czesto nie nadchodzi) to ofiara babci zostanie...pokrojona i zabrane zostana jej organy wewnetrzne.Brzmi horrorystycznie? ale tego typu zdarzenia sa na porzadku dziennym.Zdarzaja sie na tyle czesto by sie ich zaczac bac i by byc uwaznym.

Zdarzenia tego typu nie dzieje sie wszedzie ale dzieja sie w pewnych okolicach.Moze sie jednak zdarzyc i gdzie indziej.

Miasta zaczely sie robic niebezpieczne wraz z naplywem ludzi ze wschodu i z innych z krajow Azji albo Rosji.Mieszkac i utrzymac sie Istanbule nie jest latwo.Trza do tego sporego zaplecza finansowego.Nieistniejaca opieka spoleczna zmusza ludzi do skrajnych zachowan.Wiele tez zalezy od ludzkiej mentalnosci, niejednokrotnie wypaczonej.

Przykladem niech bedzie doswiadczenie mej turystki w 1wszym i ostatnim dniu naszego pobytu w Istanbule.Poniewaz byla zmuszona skorzystac z taksowki to nie przypuszczala, ze ktos moglby chciec ja oszukac...a jednak.Z Çemberlıtaş do Sultan Ahmed (2 przystanki tramwajowe...pieszo 10 min drogi) taksowkarz zarzadal 20 YTL zamiast 3-4 ytl.Potem, po zwiedzeniu meczetu wraz z corka postanowily pojechac do hotelu w Aksaray...koszt nie wiecej niz 7 ytl -10 ytl.Taksowkarz zarzadal 24 ytl...turystka podala mu 25 ytl liczac, ze wyda reszte..a tym czasem taksowkarz wyjal z kieszeni 10 ytl i podmienil z 20 stka...pokazujac turystce, ze dala za malo o 10 ytl i chcac wyludzic od niej ta sume.Dobrze, ze Ona zaprotestowala i nie dala sie zdezorientowac.Pospiesznie wysiadly w raz z corka z taksowki.Spotkalysmy sie w hotelowym lobby.Nie moglam uwierzyc w to co uslyszalam.Nie 1 ale 2 razy w ciagu dnia chciano Ja oszukac i to 3 krotnie.Przeplacila za przejazd ale nie dala sie zwiesc z doplata niby brakujacej sumy.BRAVO!.

Niejednokrotnie turysta jest zdezorientowany w tak zatloczonym i wielkim miescie.Latwo go oszukac obworzac kretymi uliczkami albo ustawiajac taksometr na 2. badz 3cia strefe.

Mnie jakis smierdzacy papierosami i potem, niedomyty facet zaproponowal "numerek".Wracalam do hotelu.Na przejsciu czekalam na zmiane swiatel.Spostrzeglam, ze mnie obserwuje uwaznie jakis typ.Przeszlam i szybkim krokiem udalam sie w kierunku hotelu.Biegl za mna i zahaczyl tekstem czy pracuje..ja na to , ze tak(bo bylam w pracy) a on a za ile i czy ide do hotelu.Dopiero wtedy do mnie dotarlo co on mial na mysli.Obrzydzenie mnie wzielo i glosno powiedzialam co o tym mysle...spytalam rowniez czy ma ochote wybrac sie ze mna na pobliski komisariat.Uciekl szybciej niz mnie dogonil.

Turysci powoli zbierali sie na ustalona godzine wyjazdu w hotelowym lobby.Przyszla kolejna turystka i mowi..Pani Moniko co oni robia w tramwajach..to zboczone.Tak zboczency tramwajowi sa tam zawsze..jezdza tylko po to by w tloku znalesc przyjemnosc.Kleja sie do nieswiadomych turystow i...brak slow.Trza sie pilnowac choc w tloku to nie zbyt wychodzi.To nie jedna skarga turystki...co tydzien Naszej bytnosci w Istanbule jakas dziewczyna czy kobieta sie skarzy na to samo.

Mysle , ze to najprzykrzejszy z mych postow.Wybaczcie jezeli zle sie poczuliscie.Nie da sie jednak ominac tej prawdy o Istanbule.

wtorek, 1 lipca 2008

KAPADOCJA...WITAJCIE W BAJKOWEJ KRAINIE



MOJA GRUPA








JEZIORO KRATEROWE

Zaczarowany Swiat Basni.Swiat kominow i skal tufowych.Powulkaniczny pyl i lawa, ktore miliony lat temu wydobyly sie z groznych wulkanow..dzis stanowia jedno z cudow Natury, ktore nie sposob opisac slowami.Trzeba to cudo zobaczyc na wlasne oczy.Zaklety w 20 km kw. magiczny Swiat tufy.Juz tysiace lat wczesniej cywilizacje Hetyckie oczarowane byly pieknem Krainy Koni(to oznacza nazwa Cappadocia)po nich kolejni mieszkancy..Helenowie, Bizantyjczycy, Grecy...Zamieszkiwali kapadocyjskie skaly i ukrywali sie w licznych miastach podziemnych, ktore byly polaczone ze soba systemem korytarzy.Kapadocja byla zacisznym schronieniem dla sciganych Chrzescijan w czasie ikonoklasty rozpoczetej przez Leona III w Konstantynopolu.Mnisi i Pustelnicy znalezli tu swoje schronienie...pozostawiajac po sobie setki kosciolow i domow wykutych w miekkich,skalistych zboczach.Malunki na scianach zachwycaja nas do dzis.Zdumiewa tez pomyslowosc naszych przodkow.




Ilekroc jestem na Kapadocji tyle tez razy jestem oczarowana jej wyjatkowoscia.Lubie tam jezdzic i lubie te spacery po przepieknych i jakze roznych od siebie dolinach.
Mozna tu rozniez uprawiac turystyke rowerowa.Czynnie spedzic kazda chwile.Cieszac sie kazda uplywajaca minuta.Czas plynie tu wolniej..i tak kolorowo.




Z samego rana poleciec balonem ku wschodzacemu sloncu, potem spacer w uroczej scenerii, podziwianie 2 wynioslych wulkanow Erciyes oraz Hasan Dağ (to sprawcy tego co teraz nam dane jest podziwiac.Na koniec niezapomniana zabawa w doborowym towarzystwie na wieczorze tureckim.Niepowtarzalnym i wyjatkowym.Pelnym atrakcji i nakrapianym lokalnymi alkoholami;)




Jak nie ma Rzymu bez koloseum tak nie ma Kapadocji bez Nocy tureckiej.





2- 3 dni to minimum by nacieszyc sie widokami tego rejonu.By nie poczuc niedosytu opuszczajac Kraine o ksiezycowym uksztaltowaniu terenu.Doceniono Kapadocje rowniez w Hollywood..Gwiezdne Wojny cz1. tez tu powstaly..15 min sekwencja ale i to wystarczy.Wiele innych filmow rowniez krecono wlasnie tu.

KERAVANSARAY...WIELBLAD I ....

" NIE MA NIE MA WODY NA PUSTYNI A WIELBLADY NIE CHCA DALEJ ISC..."



WROTA



WZOR MAURETANSKI NAD WROTAMI



MIEJSCA PARKINGOWE ..STAJNIA








WIDOK NA FRAGMENT MUROW NA DZIEDZINCU


Czas w takim razie odpoczac na trasie.Do tego sluzyly Kervansaraye.Karavana pochodzi od perskiego slowa kärvän czyli grupa podróżnych.Kravansaray to palac dla karavan przemierzajacych pustynne i niezaludnione tereny Azji mniejszej od Arabi Saudyjskiej przez Iran, Irak,Syrie az po Tracje i Konstantynopol czyli dzisiejszy Istanbul.Oczywiscie w celach handlowych.Grupe tworzylo sie ze wzgledow bezpieczenstwa oraz wiadomo, ze w towarzystwie razniej;)
Szlaki handlowe posiadaly karavansaraye co kilkanascie kilometrow tak by znurzone dluga podroza karavany mogly sie w nich zatrzymac i wypoczac.Kravansaraye byly budowane w ten sposob by byc jak najbardziej funkcjonalne.Budowali je zarowno Seldzucy jak i Osmanie.Wiele takich pieknych Karavansarayow stoi do dzisiaj i cieszy rowniez i nasze oczy.

KERAVANSARAYE budowane byly z kamienia, glownie trawertyny czyli piaskowca i dawaly upragniony cien i spokoj.Przestrzenie w takich palacach na szlaku byly bardzo istotne.Najwazniejsze bylo to, zeby wysokosc byla taka, iz kazdy moglby swobodnie sie czuc oraz by czesto wymagajacy szczegolnego traktowania czy skladowany towar mial odpowiedni dostep powietrza.

Do Keravansarayu wchodzilo sie na dziedziniec..wjezdzalo na wielbladzie badz koniu.Czesciej jednak na wielbladzie i parkowalo w przeznaczonym miejscu:)Wiadomo, ze wraz z keravana rozwniez i przewozony towar tam trafial.Dla towarow byl osobny depozyt, gdzie mozna bylo go zlozyc.zdeponowany towar oczekiwal do momentu wyjazdu danej karavany.Po zlozeniu towaru, podrozny szedl do przydzielonego mu pokoju na spoczynek.W centralnych miejscach keravansarajow istnialy kaplice modlitewne by tam, kazdy kto poczuje taka potrzebe mogl pokontemplowac.

Kervansaraye posiadaly pokoje goscinne..zwykle na pietrze oraz kuchnie i jadalnie do, ktorych wchodzilo sie bezposrednio z wew dziedzinca.

Standardowy czas goscinnosci dla karavany to 3 dni.Po tym czasie karavana powinna opuscic zajmowane miejsce by udostepnic je innej nadchodzacej juz karavanie.


Na naszej trasie na Kapadocje zajezdzamy w ramach programu do wlasnie takiego Keravansarayu, moim zdaniem jednego z najpiekniejszych jakie udalo mi sie do tej pory zobaczyc.Pochodzi z okresu Trukow Seldzuckich i nazywa sie Sultan Hanım.
Glowne wrota zdobia piekne rzezbienia w sytlu mauretanskim.Wchodzi sie na dziedziniec i po prawej stronie znajduje sie parking dla 4ero nogich pojzadow dzwigajacych...po srodku kaplica do, ktorej wychodzi sie na gore po schodkach...na wprost magazyny dla towarow, z waskimi podluznymi lukowato wykonczonymi oknami przez , ktore usiluja wedrzec sie niesmialo promyki slonca.Po lewej stronie pokoje i kuchnia z jadalnia.Kervansaray zachwyca swa monumentalna budowla od srodka bo z zewnetrznej fasady w sumie nie mozna wywnioskowac jakie cudo kryje za swymi murami.






DEPOZYT...MAGAZYN...SKLAD..JAK ZWAL TAK ZWAL:)

sobota, 21 czerwca 2008

ISTANBUL..ZYCIE W KORKU..TLOKU I OBOJETNOSCI..






Istanbul to Metropolia z 15 mln mieszkancow i co dzien przybywajacymi nowymi naplywowymi mieszkancami ze wschodu kraju , innych krajow i zewszad, gdzie sie gorzej dzieje..To Miasto snow jednych i horrorow dla innych.Miasto mozaika wszelakich kultur, religi i osobliwosci.Niesposob raz wjezdzajac do tego miasta pozostac obojetnym na jego urok i nie sposob rowniez opanowac nerwy...stojac w korkach po kilka godzin.Gdy w programie moich wycieczek wypada Istambul to mam juz dokladnie zaplanowane co do minuty, kiedy mam do tego miasta wjechac..by nie stracic 2ch godzin na stanie w korku i kiedy z niego wyjechac by uniknac "zaklinowania".Nie jest to wcale latwe bo nawet 5 min spoznienie, gdzies na trasie moze kosztowac mnie i moich turystow wiele godzin oczekiwania i powolnego przesuwania sie w roszadzie aut..nie sposob stac na jednym pasie musimy kombinowac jak sie wkrecic miedzy inne auta, ktore podobnie jak my ..staraja sie przemiescic jak najszybciej w kierunku Mostu na Bosforze..laczacym dwa kontynenty Azje i Europe.Taka ilosc populacji musi posiadac samochody by latwiej dostac sie do pracy.Latwiej nie znaczy szybciej..ta regula w tym miescie nie ma zastosowania jezeli chodzi o ruch uliczny.Co innego w metrze czy autobusach badz tramwajach..ludzie pedza, gdzies przed siebie..nikogo nie widzac i nie slyszac..jak roboty..automaty..byle zdarzyc na czas.Nawet jak tylko na zakupy..to tez sie pedzi bo to juz " w krew weszlo" praktycznie wszystkim mieszkajacym w tym szokujacym miescie.



Ulice, wiadukty, nowe pomysly na rozladowanie Starego miasta..i wszystko na nic..bo samochodow przybywa.
W tej chwili Japonczycy realizuja nowy projekt, ktory planowo ma byc zdany w przyszlym roku..jak wszystko dobrze pojdzie.Tym projektem jest tunel biegnacy pod Ciesnina Bosfor.Ma byc osobny wjazd dla pieszych i tramwajow oraz osobny dla samochodow, tak by w 5 min mozna bylo sie znalesc po ktorejs ze stron.Oby sie udalo to co Miasto planuje..oby..bo 3 mosty nad Bosforem nie wystarczaja..czy jeedn tunel zrobi, az taka roznice?

W ISTANBULSKIM PARKU



Usiadlam na lawce pod Platanem.
W Parku w Istanbule otoczona bizantyjskimi murami.
Spogladam ponad ich basztami,
W dal na kopule Kosciola Justyniana..dumna Hagia Sofie, ktora wznosi sie nad basztami strzelajac w Niebo
swymi minaretami...bedacymi dzielem Sultanow osmanskich.

Antycznosc i terazniejszosc spotkaly sie tu w Parku.

Siedze na lawce, wsluchana w szum tutejszych fontan.

Co chwila ktos, zmienia sie na mojej lawce.Ludzie przychodza i siadaja obok, by odpoczac i posluchac szmeru, wod fontanny jednoczesnie obserwujac kolorowych przechodniow...ı bawiace sie dzieci.
Sa tu i Mali Krolewicze, to ich Wielki Dzien...staja sie mezczyznami, pieknie wygladaj w swych satynowych pelerynkach i kapelusikach z porkiem.
W prawej dloni trzymaja berlo.

Glowna Aleja ludzie...podazaja w roznych kierunkach.
Nikt sie dzis nie spieszy..jest niedziela za murami skwar...tutaj cudowny chlod..w platanowym parku.Tutaj czas...plynie
inaczej...badzo wolno jakos.

Uciekam myslami do milych wspomnien i tego..ktory..

Mam za soba ciezkie dni wypelnione bolem i zalem.Tutaj jeste mi dobrze...

tak dobrze, ze juz tak 2 goodz. siedze w Parku pod Platanem.

Dzieki komus, kto dal mi tak wiele ...tak wiele z siebie.
I choc o tym nie wie jestem mu wdzieczna za to...bardzo...Dziekuje Ci...
Teczowy chlopcze.Gwiazdo z Nieba...nieograniczonego Wszechswiatu.

MOJA MYSL...ZLOTA ..CHYBA;)

Zycie umyka jak niedoscigniony wiatr..goniac za szczesciem..tracimy szanse cieszenia sie samym Zyciem...tym czym faktycznie jest..samym i samotnym tak jak my w tlumie ludzi i zdarzen.

piątek, 20 czerwca 2008

LOT BALONEM..EHH BALOONS..








Moj pierwszy lot balonem..odbylam w zeszlym roku na Kapadocji.Trudno sobie wymarzyc lepsze miejsce do takiego lotu, jak bajkowe krajobrazy, powulkanicznych skal tufowych..a w oddali blyszczacy w swietle wschodzacego slonca bialy, bo osniezony jeszcze szczyt, uspionego na zawsze(miejmy nadzieje)Wulkanu Erciyes.Wstalismy nad ranem bylo jeszcze ciemno ..zegarek wskazywal godz. nieco po 4 tej.Podjechal pod nas mini bus i zabral w teren ..tam , gdzie przygotowywano balony do lotu.Niestety zbyt cienko sie ubralam a bylo potwornie zimno.To tez wlasciciel balonow zaproponowal mi swoja zimowa kurtke..ktora z wdziecznoscia przyjelam bo "zeby mi szczekaly ".Poczestowano nas ciepla kawa i herbata oraz kanapkami.Kazde z naszej grupy wsiadlo do przydzielonego mu balonu.Mi przypadl kameralny 8mio osobowy lot.Wznieslismy sie 800m ponad tufowe kominy wprost do budzacego sie powoli Slonca.Sprzyjal nam wiatr, i posuwalismy sie wzdluz dolin i winnic Kapadocji.Przepiekna gra kolorow, ksztaltow i swiatla...napawalismy sie tym widokiem.W gorze obserwowalismy dziesiatki roznokolorowych balonow na lekko rozowo- niebieskawym niebie.Upojeni pieknem nawet nie zauwazylismy jak minelo 1.5 godz lotu.Udalo nam sie szczesliwie wyladowac, gdzies na polanie..kilka innych balonow tyle szczescia nie mialo.Na koniec otworzono "szampana" i rozdano nam dyplomy odbycia lotu balonem;)wisi u mnie na scianie.W tym roku planuje kolejny lot.Jutro wyruszam wlasnie tam do Bajkowego Swiatu.

środa, 18 czerwca 2008

OBJAZDOWKA czerwiec 2008




Wyruszamy na objazd..tym razem kameralna impreza tylko 11 osob ja i kolega po fachu.Jedzie ze mna bo ma poznac trase, ktora potem sam bedzie jezdzil.Program ramowy nie ulegl zmianie ale jego wykonanie zostawlo odwrocone tak by wszedzie zdarzyc.Mamy meczace trase do przebycia.Nie jest prostym dla nikogo przemierzyc blisko 2400 km w 5 dni.To oznacza jazde po 8-10 godz.w 2dni.
Nasz program przedstwial sie nastepujaco:W piatek rano wyjazd z Didimy potem zwiedzanie antycznego miasta Miletu oraz Efezu i miasta Selçuk.Nocleg w Kuşadası(ptasia wyspa).Kolejny dzien blisko 800 km do zrobienia kierunek Istanbul a na trasie dodatkowo zwiedzanie Pergamonu oraz homerowskiej Troyi w poszukiwaniu dawno juz znalezionego Skarbu Priama;)
Wszystko tak musialo byc dograne by zdarzyc na planowany przeze mnie prom o 17.tej
Zdarzylismy mimo, ze kierowcy pomylily sie skrety i troche musielismy objechac(wystarczyl moment mej nieuagi..mowilam do turystow)..zdarzylismy na ok 10 min przed odplynieciem promu.Uff jak nie to 1 godz. doszlaby nam na oczekiwanie kolejnego poloczenia.
Zdecydowalam , ze promem przeprawiac bedziemy sie w Çanakkale do Ecebat..unikalam ryzyka, ze za pozno przyjade by "zalapac" sie na prom Gelibolu Lapzeki.Przeprawa trwala ok 30 min i juz bylismy po drugiej stronie Ciesniny Dardanele i po europejskiej stronie Turcji.Z Ecebat czekaly nas jeszcze 4 godz. jazdy do Istanbulu, ktore z powodu zmeczenia wlokly sie nam niemilosiernie.Wreszcie dotarlismy do Istanbulu, poniewaz byla sobota wieczorem to liczylam na to, ze wjazdu do Istanbulu nie utrudnia nam korki.Mialam racje i wiele szczescia.Weekendowi kierowcy wyjechali z tego tlocznego miasta juz w piatek wieczorem..pooddychac swiezym powietrzem.
Dobra nasza bo jakos sobie tego nie moglam wyobrazic.Ta grupa byla szczesliwa grupa..wszystko nam sie ukladalo przez cala trase.Zbiegi roznych dziwnych okolicznosci..ale milych.
Po zakwaterowaniu w hotelu ..zjedlismy kolacje i poszli spac.Zmeczeni i wycienczeni..na drugi dzien czekalo nas zwiedzanie perelek architektury Istanbulu przewidzianych programem.Czesc z nas ze mna wlacznie zostala zerwana z lozka bladym switem przez piejacego bez opamietania koguta z ochryplym glosem.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

DZIS ISTANBUL...OBJAZDOWKI 2008 DRUGI TYDZIEN W PELNI...cz.1 hotel

Do Istanbulu przyjechalismy bardzo pozno..byla godzina 22.15 w sobote.Majac za soba caly dzien meczacej podrozy oraz zwiedzanie dwoch miast antycznych jakimi sa Pergamon(Bergama) i Troja(Truva)wszyscy marzyli. by jak najszybciej znalesc sie w hotelu.Widok hotelu okazal sie byc nie mniejsza niespodzianka dla mnie jak i dla turystow.Po wjezdzie do Istanbulu bardzo szybko dostalismy sie do dzielnicy, w ktorej sie znajdowal.To co pojawilo sie przed naszymi oczami nieco nas przestraszylo a i co tu ukrywac zaskoczylo.Wejscie do hotelu przypominalo wejscie do sklepu albo co gorsza "domu przyjemnosci".Nad wejsciem na czarnej planszy znajdowal sie napis koloru bialo- czerw.Calosc nasuwala konkretne skojarzenia.Musze tez przyznac, ze nigdy nie widzialam by do hotelu wchodzilo sie po blisko 40 tu schodach do recepcji.Caly hotel prezentowal sie tak jak jego nazwa glosi XXX..artystyczny twor..wyszukanych korytarzy, przepasci w holu od parteru po piate pietro.Hotel ten to miejsce w sam raz by wyleczyc kogos z lekiem wysokosci na tyle skutecznie, ze juz wcale by nie wyszedl z pokoju.Po przydzieleniu przeze mnie pokoi nasza niewielka bo 13 os grupka starala sie dostac 2wiema raczej nie sprawnie dzilajacymi windami na swoje pietra.Przyciskajac guzik windy kilkanascie razy by zjechala a potem kilkanascie razy by wjechala tam, gdzie ja o to prosimy.Po kolacji szczesliwi, ze mamy gdzie spac udalismy sie na spoczynek.Pecha mieli Ci, ktorych pokoje wychodzily na podworko(w tym i ja)..z samego rana nim jeszcze Muezin zaczal nawolywac odezwal sie z podworka donosny i solidnie zachrypniety glos koguta..i od tego momentu kogut pial i pial z czestotliwoscia co 5 min..,az do 9.00 rano.Istny koszmar jezeli czlowiek zmeczony a tu jeszcze niepozbierany kogut z rozregulowanym zegarem biologicznym.Turysci przyjeli to raczej jako zabawe.Druga noc miala powtorzyc koszmar..ale o tym przekonalismy sie pozniej.
Sniadanie rano i bylismy gotowi do przygody z Istanbulem.Caly dzien zwiedzania..przebiegl w piekacym sloncu i tloku.Moj kolega po fachu na ma prosbe przejal grupe na czas odwiedzania obiektow..chwala mu za to.Potem grupa dostala czas wolny a ja staralam sie wykonac powierzone mi przez moje biuro zadanie...wyjasnienia koledze spraw organizayjnych na terenie Istanbulu.Tak czas minal do kolacji.Potem kazdy rozszedl sie w swoja strone.Ja tez.W ten dzien byl mecz reprezentacji Turcji z Czechami..kolejne gole i nie tylko.. krzyki dochodzily mnie z okien budynkow po przeciwnej stronie hotelu.Glosno bylo.Wygralismy jak zwykle "cudem";) 3:2..nie wazne jak..wazne , ze w ogole:)Na drugi dzien rano wyruszylismy w dalsze droge...do Didim..wczesniej jednak odwiedzilismy Bazar Kryty(Kapalı Çarşı)...blisko 4000 sklepow robi nielada wrarzenie na czlowieku.Mialam tez okazje choc przez pare minut spotkac sie z moim starym znajomym na kawce.Bardzo sie ucieszyl..no ja tez rzecz jasna.
(chyba)..

wtorek, 3 czerwca 2008

ZAKAZ PALENIA TYTONIU W MIEJSCACH PUBLICZNYCH



PALENIE W CIAZY MOZE SPOWODOWAC, ZE TWOJE DZIECKO BEDZIE WLASNIE TAK WYGLADAC.


PALENIE MOZE WYWOLAC GLUPOTE

19 tego Maja weszla w zycie ustawa o zakazie palenia tytoniu w miejscach publicznych oraz rzucania odpadkow po papierosach na chodnik.Grozi za to wysoka kara pieniezna.Osobiscie nie moge sobie wyobrazic, ktory Turek to wytrzyma.Turcy pala niesamowite ilosci papierosow na dzien.Wiekszosc z nich odpala jednego od drugiego.Zakaz narazie wprowadzono w bankach i innych instytucjach uzyteczosci publicznej oraz hotelech.W lipcu zacznie obowiazywac kompletny zakaz w restauracjach i kawiarniach nie wolno będzie palić na stadionach, boiskach, w taksówkach, pociągach oraz na promach.

Zakazy, ktorych nieprzestrzeganie grozi kara 62.7 YTL co rowna sie ok 31 euro dla niepoprawnego palacza, ktora przy zaplacie w terminie do 1 miesiaca od momentu ukarania obnizy sie o 15.2 ytl co da do zaplaty 42.5 ytl za kazdego wypalonego papierosa w miejscu zakazanym. Wlasciciele lokalu maja obowiazek zamontowac kamery.Palacze beda monitorowani.Splata kary moze byc rozlozona na 4ry rowne raty na 1 rok dla tych, ktorzy maja trudna sytuacje matrialna.
Do połowy 2009 roku znikna wiec typowe kafejki, gdzie można bylo zagrac w karty, w "tavle" i pic kawe po turecku w oblokach papierosowego dymu.Ochyda i marnotrastwo zdrowia i czasu..tutaj te kafejki nazywa sie papierniczym. Prezesi Stowarzyszenia Włascicieli Kawiarni i Restauracji alarmuja, ze ustawa obnizy ich obroty nawet o 35 proc.

Ze statystyk wynika, ze w 71-milionowej Turcji jest 25 mln palaczy, ktorzy wypalają 115 mld papierosow rocznie. Pali tu prawie dwie trzecie mezczyzn, czyli dwukrotnie wiecej niz w zachodniej Europie. Po tyton siega takze 11% dzieci w wieku 7-11 lat.


Oczywiscie nie moze sie tu obejsc bez obwiniania, tak wiec Turcy winia rzadzaca partie AKP o utrudnianie im zycia i dzialanie pod wplywem dyrektyw Uni Europejskiej.
Slychac nawet wypowiedzi, ze tak jak im szkodza dymy z papierosa tak niektorym Turkom szkodzi widok czlonkow parti rzadzacej AKP i kobiet w turbanach( z zakryta glowa)w miejscach pracy i na ulicach.Osobiscie popieram.

Ja sie ciesze bo jestem niepalaca i zawsze mialam problem zjesc w resteuracji cos bez siedzenia w oparach dymu papierosianego:)

poniedziałek, 2 czerwca 2008

FESTIVAL CZERESNI..IZMIR..01.06.2008




Wczoraj byla niedziela, ktora zapowiadala sie na zwykla i calkiem nieciekawa.Po sniadaniu zasiadlam do kompa, zeby troche popisac.Napisalam krotkie opowiadanie o swoich, jak zwykle przezyciach , ktore zajelo mi niewymiernie do swej dlugosci sporo czasu.

Okolo poludnia zadzwonili znajomi(mamy takie sobie kontakty) czy nie chcialabym sie z Nimi wybrac na Festiwal Czeresni, ktory odbywa sie co roku w wiosce Beleben nalezacej do Izmiru.Pomyslalby kto, ze az tak sie za mna stesknili;)wiem..uszczypliwa jestem.. ale to bylo mile z ich strony.
Nie zastanawialam sie dlugo, gdyz nie czynilam na ta Niedziele wielkich planow.Pozbieralam sie tak szybko jak moglam i pojechalismy w 5 tke (ich dwoje i 2ka ich dzieci) na Festiwal.Nie spodziewalam sie wiele po takiej imprezie ale musze przyznac, ze bylam mile zaskoczona moze za wyjatkiem wystepow estradowych i organizacji przeplywu mas;)

Nie do opisanie byl ruch uliczny jaki zapanowal w tej wiosce na jednej waskiej ulicy, wiodacj do innych ulic rozjazdowych; na mniejsze wioski.
Kierowcy samochodow z dwu pasmowej drogi, usilowali zrobic 4ro(fizycznie nie mozliwe) a do tego inni desperaci parkowali na poboczu i tak waskiej jak nitka drogi.
Niektorzy parkowali na polach rolnikow ..byle w cieniu..a inni malo nie pobili stawiajacej opor Zandarmerii, ktora byla odpowiedzialna za ruch i porzadek.Spiesze z wyjasnieniem; Zandarmeria to wojskowa jednostka prewencji tu w Turcji(tam gdzie Zandarmi tam Policja nie ma kompetencji).Wyraznie Zandarmeria powinna pomyslec wczesniej o zorganizowaniu jakiegos konkretnego zbiorowego parkingu by tam odsylac co chwila nadjezdzajace wozy.Niestety organizacja imprezy pozostawia wiele do zyczenia.Mialam wrazenie, ze raczej kierowcy tam rzadza a nie Zandarmii o zgrozo..co raz to jakis biegal za samochodem nawolujac do porzadku i wypisujac mandaty.Moze kogos zdziwic , ze zandarm moze mandat wypisac.Zandarmeria to organ niezalezny i stojacy ponad Policja.Szczegoly wyjasnie kiedys przy okazji.

Udalo sie nam "cudem" zaparkowac samochod gdzies na poboczu wciskajac go miedzy dwa inne juz tam stojace.Wygramolilismy sie z niego i udali na wcale nie krotki spacer spowrotem do uliczki prowadzacej na Festiwal.Spacer byl troche uciazliwy, gdyz odbywal sie w prawie 36C upale.

Weszlismy w waska uliczke zastawiona straganami, uginajacymi sie od kolorowych owocow i warzyw ale przede wszystkim, "Gwiazdy" numer 1 festiwalu Czerasni.Przystapilam do robienia zdjec by miec sie czym pochwalic potem na blogu;)
Jasne, ze wszyscy wiesniacy mieli mnie za turystke z europy..usmiechali sie milo do mnie i kiwali przyzwalajaco glowami, gdy pytalam czy pozwola sie sfotografowac.

Niektorzy z nich jak sprzedawcy Kokoreç(flaki jagniece z grila) czy Malz(muli) smiali sie i mowili, ze jak te zdjecia pokarze w intenecie to ich nikt do UE nie bedzie chcial ..po czym dodawali, ze i tak ich tam nie chca..a oni sami tez nie maja zludzen.Usmailismy sie, bo ja podobnie jak oni mam swoje zdanie na ten temat.Robiac zdjecia nie powiedzialam, w jakim celu je robie.Ale wies turecka jest tak "do przodu", ze prawie w kazdym domu znajduje sie komputer z internet.

Co mnie urzeklo, to to, ze wszystkie owoce, ktore rolnicy przywiezli byly prosto z drzewa.Kazdy prezentowal cos w czym sie specjaklizuje.Niektorzy z wiesniakow przygotowali cos z tradycyjnych potraw.Mozna bylo nie tylko kupic u nich ich produkty rolne ale i co tradycyjnego do zjedzenia.Nie zabraklo TEZ kebabu, czy ryzu z cieciezyca i miesem kurczaka.Byl tez Yayik ayran.To Ayran(pitny jogurt naturalny z odrobina soli) robiony tradycyjna metoda plemion Yürük , w takim worku z Juty zawieszonym miedzy 4ma palami, w ktorym sie go ubija drewnianym kijem...mhhh ten smak.Nie mozna go porownac z takim z fabryki Ayranem.Mowy nie ma.

Nie zabraklo i rekodziela kobiety z Izby Gospodyn Wiejskich.Mozna bylo kupic sobie cos naprawde fajnego.Malowane roznymi technikami drewniane wazony, skrzynki, wyszywanki i koronki robione spec.technika iglowa(sa tak cieniutkie, ze sprawiaja wrarzenie mgielki).
Podarzalismy zatloczona uliczka miedzy straganami na centralny plac Beleben, gdzie byla ustawiona scena, z ktorej dochodzil juz nas zewny spiew jednej z tzw.artystek.Nie bylabym soba, gdybym nie zaklasyfikowala sily glosu i czystosci spiewu artystki ze sceny.Coz Urzad Miasta nie zaprosilby artystow z prawdziwego zdarzenia na tak kameralna impreze.Za duze koszty.

Muzyke jaka grano i spiewano to ballady Tureckie, ktorych nie moze spiewac kazdy, dlatego starannie wybiera sie solistow..jednakze nie wiem jakie "wiatry przywialy" i kto powiedzial temu soliscie, ze ma talent.
Nie nalezy mylic ballad z arabeska czyli cos na ksztalt naszego disco polo i stylu "umpa umpa"..tego nie moze sluchac czlowiek z uchem wrazliwym na dzwieki.Jezeli chodzi o mnie to unikam sluchania arabeski, zeby sobie nie popsuc dnia.Oczywiscie bez arabeski zadna impreza nie bylaby impreza.Nie zabraklo i jej;)
Przez zla polityke promowania muzyki na kanalach tureckich, istnieje wsrod Turkow moda powszechna na arabeske.Arabeska stala sie nierozerwalna czeescia pseudo kultury tureckiej, gdyz nie jest ona tradycyjna muzyka turecka a raczej arabska disco z zawodzeniem.

Przeszlismy pod scene bo moi znajomi chcieli sie zabawic w rytmie dzwiekow swidrujacych uszy.Wiedza, ze nie lubie arabeski wiec tylko mnie bacznie obserwowali ..hhaha.Ja staralam sie robic dobra mine do zlej gry i jakos to przezylam.Moze spodziewali sie, ze eksploduje.Nie wiem.Sa gusta i gusciki i jak zwykli mowic Turcy " zevkler ve renkler tartışamaz" (nie dyskutuje sie na temat gustow i kolorow).Ja staram sie powstrzymywac od komentarzy.Co raz lepiej mi to wychodzi.

Po jakims czasie dolaczyli do nas znajomi naszych znajomych i po 2 godz. pobycie na Festivalu postanowilismy cos przekasic.Poniewaz w Beleben byl olbrzymi tlok zdecydowalismy sie pojechac do GÖLCUK usytuowanego na drodze do Izmiru czyli nad stawy by tam cos w spokoju i z dala od tloku i halasu zjesc.Nasze tureckie rodzinki zawsze przygotowane sa na piknik.Nie ma niedzieli, zeby sie nie piknikowalo.Osobiscie czasem lubie wybrac sie w dobrym towarzystwie na jakas lake na piknik ale zdarza mi sie to bardzo sporadycznie.

Wyladowalismy w przepieknym, zielonym miejscu nad stawami, gdzie plywaly kaczuchy i widoki zachwycaly swym pieknem.Dla mnie czlowieka, ktory widzi na co dzien troszke zieleni swoich kaktusow na balkonie i drzew sasiadow..takie miejsce jawilo sie jak bajka.Po mile spedzonym wspolnie czasie wrocilismy do domu.

Tyle mojej relacji z Festiwalu Czeresni.Zdjecia zalaczam do galerii bloga do ktorej mozna wejsc badz klikajac na pokaz slajdow badz w linka Nika Turcja Blog.Zapraszam do ogladania.