czwartek, 30 czerwca 2016

TERROR TO NOWY PORZADEK ŚWIATA, KTÓRY ZAFUNDOWALI NAM GŁODNI BOGACTWA WŁADCY.


Tuż po wybuchu, turyści uciekli pozostawiając swoje walizki...to zdjęcie wstrząsnęło mną bardzo dziś rano.



MÓDLMY SIĘ ZA ISTANBUL I CAŁĄ TURCJE.




Wczorajszy wybuch na lotnisku Ataturka w Istambule, wstrząsnął mną, moimi znajomymi, przyjacółmi i opinią społeczną. Rząd turecki ma na każdy wybuch tą samą rade...spowolnić internet tak by ludzie nie mogli na portalach społecznościowych się porozumiewać. Po to by media innych krajów się z byt dużo nie dowiedziały. Tak jakby wyciszenie internetu pomagało w ustaleniu sprawcy. Wcześniejszy wybuch , który miał miejsce ok 2 tyg temu też został jakoś usprawiedliwiony....sprawcy nie znaeziono bo się spalił czy też go rozerwało.Ciekawi mnie , która organizacja podpisze się pod tym wybuchem z wczoraj.

U nas te wybuchy nie dzieją się bez przyczyny...ich zasadność leży w polityce obecnego rządu. Nie mogę pisać za dużo bo to grozi różnymi nieciekawymi sytuacjami.

Nie myslmy jednak błędnie, że tylko Turcja jest zagrożona. Cała Europa stoi w obliczu tego faktu. Teraz może zrozumiecie lepiej co oznaczał terror niby wyzwoleńczy...biedni kurdyjscy obywatele uciskani. Nic z tych spraw. Nie chcielibyście widzieć kto to jest faktycznie. Nic żaden terror nie ma wytłumaczenia!!! Żadna przemoc. która pozbawia niewinnych ludzi prawa do życia!!
Żaden terror nie będzie nami rządził...W imię religii, pseudo wolności i nie wiadomo jakich banialuk.



Europa odpowiada za zaopatrywanie terrorystów w broń. 
Zwłaszcza te bogate państwa, które mają wszystko  marzy im się ptasie mleczko. Czyli więcej niż mogą udźwignąć. to widzimy na przykładzie podziałów w dzisiejszej UE. Europa oraz Stany ZJ.  OTO są twórcy terroru na Wschodzie i wszędzie indziej. Wcześniej wspierali sprawę kurdi a teraz....Isis...iSID...ISIL jak zwał tak zwał. Nie myślcie, że za terrorem stoi islam...nie...stoi za nim dużo więcej!

P.S

Ja sie pytam jakim cudem na lotnisku w Istambule 2 bomby i bron!!!! Na Miedzynarodowym Terminalu...tam gdzie ja podczas kontroli nie moge miec paska ani zelazka w podrecznym!!! gdzie musze sciagac buty bo nie przepuszcza....to jakis koszmar...Ku wa....!!! Niech Was szlag trafi wladcy swiata, terrorysci ...i ci ktorzy odpowiadaja za bezpieczenstwo !!!!


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Mustafa Sandal Feat Natalia - Aska Yurek Gerek









duet z grecką artystką Natalia....to uroczy utwór...mówiący o tym, że  by Kochać potrzeba mieć serce

Tego lata kto wolny niech odnajdzie się choćby w wakacyjnej miłości...a kto w stałym związku niech wniesie w swój związek coś kolorowego i serdeczneg .

Mustafa Sandal - Araba....(1996) Turkish Music ☾*











Kolejny piosenkarz, którego bardziej doceniają moi turyści niż ja,,,,ale wpada w ucho. Choć jak wszyscy tureccy piosenkarze nie jest wolny od dziwacznego tańca z przytupem oraz ruchów. Mimo dziwnego wrazenia jakie możecie odnieść.... ten Pan jednak kocha kobiety. To, że docenia ich piękno widać w jego wideoklipach. Dlatego moja letnia propozycja od Mustafy to 3 utwory...ARABA....czyli Samochod. W którym opowiada, ze ten ktoś ma ładny samochod ,lecz niestety nie posiada duszy a wiec nie ma szans....a na co...hmm no nie wiem może na Niego :) Znam z autopsji, że dla mężczyzny najważniejszy jest samochód...potem cała reszta :) Mylę się....wątpie :)

Tarkan - Kuzu Kuzu (2000)




Kolejne moje Wielkie Wspomnienie rok 2003 pracowłam dla Tui w Alanyi. Zasuwałam dziesiątki kilometrów miedzy hotelami, Chudłam w oczach...i padałam na nos.Często teź zarząd wysyłał mnie na wcieczki, bo przewodnicy w j. polskim to towar deficytowy po dziś dzien... Lecz jak wracałam po pracy do naszego apartamentu, który wynajmowałam na spółkę z kolegą po fachu, to On zwykle grał ten kawalek.  Będzie mi się kojarzył z baklonem naszego mieszkania w Alanyi oraz z widokiem betonowej drogi i wypalonej słońcem  trawy na której parkował wielbłąd...dromader w kapelusiku na glowie i a na szyi miał tabliczkę TAXI...:) ile radochy mi dostarczał ten widok..nie do opisania.Z kolegą Patrykiem nie mamy już ze sobą kontaktu ale sentymenty czasem się mi gdzieś przyplączą :)
Raz tylko spotkaliśmy się na trasie, on pilot a ja już profesjonalny przewodik...przyznał mi się wtedy. że kupil DVD o Istambule...i jak usłyszał mój głos w narracji...to mało nie padł z wrażenia...długo dochodził do siebe....:) zobaczyć Jego minę bezcenne! mnie nie było dane:(

KUZU KUZU  ( kuzu to inaczej jagnię) .


Kiss Kiss (Tarkan)









To z tym utworem Trakana z 99 roku kojarzy mi się mój przyjazd do Turcji.... o tym jak przyjechałam tu blisko 17 lat temu, jeszcze opisze, Wpierw sprawdzę, czy już przypadkiem tego nie zrobiłam w 2008 roku. Moja pamięć jest dość zaskakująca....mój mózg sam wybiera co chce pamiętać i szufladkuje rzeczy na ważne, mniej ważne....i kompletnie zbęde.



MMM yakalarsam muaaa....jak Cie złapię....muaa...cmok cmok...i tak sobie wyspiewałam mojego męża...nie nie spiewalam Jemu, lecz to On mnie złapał i już nie wypuścił :)




ℂ⋆Tarkan | Dudu





Na początek letnich szaleństw....proponuje niezapomniane hity....ropoczynamy od Trakana....DUDU

niedziela, 26 czerwca 2016

HISTORIE Z MEGO PODRÓŻNICZEGO ŻYCIA WZIĘTE...czyli kogo moje oczy spotkały.


LOTNISKA:

16 Maj 2015

PRZELOT KAYSERI via ISTAMBUL do Izmiru


Rano mialam lot z Kayseri do Izmiru via Istambuł. Nie cierpię lotów przesiadkowych w Turcji. Niestety do Izmiru bezpośrednio można leciec tylko raz na 3 dni. W dodatku 1 lotem wciągu dnia...reszta lotów wiedzie przez SAW * Lotnisko Sabiha Gokcen po  azjatyckiej stronie Istambułu.

Tuż przed nadaniem bagażu zauważyłam w kolejce przed sobą pewnego mężczyznę. obcokrajowca. Ponieważ jego walizka była za ciężka to zajmował się wyciąganiem nadmiaru bagażu z walizki. Następnie odebrał karty pokładowe i przeszedł do poczekanli. Spotkaliśmy się przy okienku transferowym. Okazało się, że oboje lecimy do Izmiru. Przez zamieszanie przy transferowym przejściu, zaczęliśmy na ruchomych schodach konwersacje na temat inteligencji co niektórych . Potem poszliśmy pod nasz numer bramki, ale jako, ze było nad to czasu do pokładowania to mój rozmówca, Amerykanin o imieniu Sam, postanowił coś zjeśc, zaprosił mnie bym mu towarzyszyła, Dlaczego nie, konwersacja kleiła nam się doskonale, ja czułam silną potrzebę wypicia kawy. Wszystko układało się całkiem miło.
Jako, że nasz samolot miał opóźnienie, co się często zdarza, nasza konwersacja objęła wszelkie tematy, społeczne i polityczne, historyczne i takie tam. Nie prywatne ale my ludzie starej daty...podzieliliśmy się naszymi wspomnieniami z młodych lat...( ja młodsza od rozmówcy jestem o 11 lat)  ale pamiętalismy bardzo podobny styl życia. Nie technologię, która zdominowała  współczesny Świat , zwłaszcza  tu w Turcji to widać gołym okiem...każdy z komórką w ręce. Sam, powiedział mi, że jest w szoku gdyż zobaczył tylu ludzi z komórkami, wszędzie, że nigdy nie widział nigdzie. Na lotnisku, w autobusach , w samolotach, na ulicy . To prawda, niestety. O tej przypadłości, napiszę odrębnego posta. Sama się wstydzę bo przez wzgląd na moją pracę, większość maili od Was odbieram przez komórkę. Siłą rzeczy.

Sam okazał się być dzienikarzem ds. ekonomii i inwestycji. Dziennikarzem Śmietanki mieszkający na Hawajach. Leciał by po trekking na Kapadocji odwiedzić Efez. Tak Amerykanie dla Efezu zorobią wszystko. Śmiem twierdzić, że Efez jest ważniejszy dla Nich nawet bardziej niż Istambuł czy
nawet Kapadocja.
Sam miał inne miejsce ja inne. Polecieliśmy osobno. Zaraz po wyjściu z samolotu odnalazł mnie przy taśmie bagazowej.
Zdziwił się jak mu powiedziałam, że spodziewam się iż moja walizka pojawi się jako pierwsza albo najpóżniej jako 3 cia w kolejności. Tak też się stało! Sama wbiło w podłogę. Ja zaczęłam się śmiać.Zapytał się czy to jakiś trik?  Ponieważ jego walizka wyjechała daleko za moją a oddał ją przede mną. Nie wiem na czym to polega, ale faktycznie na wszystkich lotniskach w Turcji moja walizka jest albo 1 albo 3. Raz mi się zadarzyło czekać. Dużo latam to bardzo ważne by walizkę zaraz mieć.Cieszę się, że tak jest :)

Sam podał mi namiary na siebie. Ja mu też dałam moją wizytówkę. Może kiedyś się jeszcze zobaczymy.


ISTAMBUŁ- IZMIR

1.06.2015

poniedziałek, 30 maja 2016

Ciekawostki z Turcji...Świat wokół Niki.

To znalezisko zwane OBRUK...należy do jednego z moich odkryć. Oczywiście inni już je wcześniej niż ja widzieli. Tego typu olbrzymie kratery z wodą powstają w pobliżu Konyi * dawne Iconium. Konya to miasto wojewódzkie położone w Centralnej Anatolii. Jest to miejscowość pełna historii i ciekawych architektonicznie budowli z okresu Seldzuckiego. Jadąc na Kapadocję z Antalii czy też z Izmiru zwykle jezdziemy przez Konię.

Jak mi czasu wystarcza to staram się moim grupom pokazać to niesamowite miejsce.Długo ukrywałam tą informację przed światem, gdyż Obruk zobaczyć należało do niespodzianek w moich programach.



Ten Obruk ma ok 70 m szerokości i 140 m gł.






Obruki powstają nagle. Jest to zjawisko zapadania się gruntu na skutek cofnięcia się wód gruntowych. Takie zapadnie powstają w różnych miejscach w okolicach Konii. Jest ich w sumie ok 35 i liczba roścnie. Różne mają średnice i głębokości. Moi turyści z jednej z moich u kochanych grup.byli przerażeni jak mnie na brzegu obruku zobaczyli. Nie chcieli mnie fotografować i krzyczeli bym się cofnęła.
 Nie da się ukryć , że mieszkańcy okolic są przerażeni, gdyż przybywa obruków z dnia na dzień . Pojawiają się na polach uprawnych oraz co gorsze, w miejscach  mieszkalnych. To niepokojące zjawisko zdaje się nie mieć końca...ani 100% wyjaśnienia. Nie wiadomo jak można by mu zapobiec. Obruki przyciągają turystów. Nie są jednak bezpieczne. Strach pomyślęć, jakby tak wpaść do takiego...jak z niego wyjść...oczywiście, jeżeli uda am się wypłynąć z takiej głębokości.





ehh fajnie tak powspominać. To był dzień pełen atrakcji.

niedziela, 8 maja 2016

GDZIE MNIE OSTATNIO NOGI PONIOSŁY.

Nie będę ukrywać, że nie lubię biegać ale za to uwielbiam chodzić, długo i intensywnie. Lubię rower i pływanie. Staram się dbać o formę po zrzuceniu wielu kilogramów, by nie wrócić do ani 1kg więcej.
Zrzucenie wagi kosztowało mnie wiele wysiłku, zmieniłam odżywianie o 360 stopni i chcę się utrzymać w formie. 
Planuję powrócić do ćwiczeń Tai Chi, kiedyś byłam w tym dobra. Tai Chi dało mi spokój ducha i umysłu. Równowagę emocjonalną i dobry alans oraz oddech. Jednak jak tu przyjechałam musiałam przerwać ćwiczenia nadczym boleje do dnia dzisiejszego. 

Nie jestem leniwcem. Jestem aktywna do granic swoich możliwości. Jak mam chwilę dla siebie to staram się wyrwać w zielone. 

Izmir otaczaja przepiękne góry i wody morskie. Morze Egejskie tworzy ciekawe układy ląd -woda. Mamy tu półwyspy oraz szereg zatok. Po 2 końcach Izmiru powstały Parki , od strony Balcova mamy Park Leśny a od strony Karsiyaki jest Park Życia,..Yasam Parki to takie Zoo  oraz Ptasi Raj z kilometrami dróżek na wodzie, do chodzenia lub jazdy na rowerze. Dla samochodów wstęp wzbroniony. Móje wypady do Ptasiego Raju to całodniowe wyprawy po to by dużo pochodzić. Pobyć z naturą. O tym w poście. 

Teraz czas na spacer w Parku Leśnym na Balcova. 





               Idąc tą aleją możemy najeść się białej morwy oraz śliwek do woli.





Morwa i ja :)



Śliwka...a paluchy od morw takie czerwone... bo się wcześniej nimi opchałam :)







                 




Widok na Balcova, góry Nif otaczające Izmir oraz w 
oddali dzielnica Narlidere.                            

                               siedzę i pozuję z falami :)

  



Tu pozuję z palmami :)


 


Być jak Efe....nie ma to jak zatańczyć z rebeliantem z gór w Aydin. Dzięki tym ludziom przyszło wyzwolenie zarówno Aydin jak i Izmiru w 1922 r. Taniec tańczony przez Efe to Zeybek.






....i choć folklor to nie jest mój ulubiony gatunek tańca to tu muszę się przyznać poszło mi całkiem dobrze :)










Balcova i centrum handlowe w oddali.Turcy wolą tam się tłoczyć. Dzięki Bogu ja mam dla siebie wiele pustej przestrzeni...a i towarzysz się znajdzie np. piesek bezpański, których tu nie brak.



   Ta śliczna sunia przylgnęła do nas...bo z mężem byłam...i tak nam towarzyszyła przez dalszą trasę. Lubiła jak się ją głaskało i reagowała na komendę Chodź tu!
Moja Mama jak posłałam Jej Vibra tą fotkę,,,napisała o widzę, że narodowy piesek do wynajęcia na polowania :) Narodowy ...tzn. w języku mojej Mamy...bezpański,






                     Upańszczyłam pieska...ale imienia Jej nie nadałam,








                       





                                                             Hej ho to Jo :)






se kukam :)


Mimo iż w słońcu jest dość ciepło to pamiętajmy, że takie miejsca odsłonięte i z każdej strony morze mają to do siebie, że są wietrzne i trzeba chronić siebie, uszy i zatoki. Mnie mało nie wywiało..:)

19.FESTIWAL KWIATÓW W BAYINDIR...4.05-8.05.2015

Wraz z wiosną w Izmirze i okolicach rozpoczyna się pasmo różnych festiwali. Ja w miarę możliwości staram się w nich uczestniczyć i choć w zdjęciach i moich opisach....zabrać Was tu do siebie, byście i Wy mogli czegoś kulturowego doświadczyć. To taka podróż dzięki której zdobywamy wiedzę na temat zwyczajów i upodobań Turków.

Często organizacja niektórych, festiwali od strony rozrywkowej pada lecz jest wiele interesujących spraw, które między czasie się dzieją.

Dziś wybrałam się za Izmir ok 70 km do Bayindir. Miejscowości należącej do Metropolii Izmirskiej. Przejazd pięknie malowniczą trasą...i sporo czasu poświęcone na poarkowanie. Ostatecznie się udało. Niesamowite tłumy odwidziły dziś Bayindir, który słynie z tego, że jego mieszkańcy zajmują się hodowlą sadzonek. Znajdziecie tu wszystko a nawet wiecej...różne egzotyczne i mniej egzotyczne drzewka czy kwiaty. Roslinek do wyboru do koloru...i w bardzo przystępnych cenach.

Od miejsca parkingowego na terenie starych, opuszczonych warsztatów, do miejsca festiwalowego dzieliło nas kilkaset metrów, Wcisnęliśmy się w tłumy by popłynąć wraz z nimi tam, gdzie nas poniosą. Wzdłuż szerokich uliczek poustawiali się ze swoimi kwiatami wystawcy, między nimi przemykali sprzedawcy balonów i wianków plastikowych. Te wianki miały niesamowite powodzenie. Prawie każda kobieta chciała w tym dniu mieć na głowie kwiaty, w końcu nie wypada na festiwalu kwiatów pozostać obojętnym.  Muszę dodać , że moi turyści zawsze się mnie pytają, czy te wianki, które sprzedają na kijach, to coś znaczą. Zawsze odpowiadam, że nic nie znaczą prózz tego, że cieszą człowieka. Jak je sprzedawać zaczęli to były chińskie a teraz są dużo ładniejsze tureckie. Sama na dzień festiwalu sobie kupiłam. Nie byłam przkonan co do koloru. Mama jednak mnie przemiło nazwała, i wtedy przestałam bzyczeć, że mi kolor nie pasuje. Moją Mama nazwała mnie rusałką :) Pogłaskała to` małe dziecię` we mnie :) czasem tak jest konieczne. Tyczy się to Nas wszystkich.


                                                                  :) Ja


Wiecie Turcy lubią się przebierać i stroić. Często do przesady i nie na temat...ale Oni już tak mają.
Mnie zachwyca ich twórcze myślenie w różnych aspektach życia, zwłaszcza jeżeli tyczy się to sztuki i różnego typu wynalazków niskobudżetowych. Tu nie mają sobie równych.



               Pierwszy raz widziałam tą różę, czerwono-żółtą. Jak Twierdził hodowca, rzadko spotykana.


 
                                   






Trochę więcej zdjęc wrzucę później. Tłok był duży ,,,raczej był to festiwal bardziej bazarowy. Prócz kwiatów inne rzeczy też można było znaleść. Zapach kwiatów rozchodził się we wszystkie strony. Człowiek tonie w zapachu otoczony taką ilością  kwiatów i jest oszołomiony ich pięknem.




Na koniec moje wsponienia z wycieczek z Wami....złożone w kolaż przez mego przyjaciela Feriduna Hacihasanzade...i przyozdobione kwiatami, sfotografowanymi przez Niego. Miły gest na moje urodzinki...a, że w zimie wypadają to się cieplej na sercu robi :) Ja teraz szczuplesza o ok 20 kg :)


środa, 27 kwietnia 2016

476.FESTIWAL PASTY ZIOŁOWEJ W MANISIE....CZYLI MANISA MESIR MACUN FESTIVALI 2016.

Jakiś tydzień temu zadzwonł do mnie mój znajomy z Manisy* ( antyczna Magnezja) , by mnie namówić na przyjazd i sfotografowanie tego zdarzenia. Namawiał mnie w zeszłym roku, lecz ze względu na zlecenia wycieczek nie mogłam pojechać.
W tym roku mi się udało. Co z tego wynikło, cóż raz to to , że popełniam ten post. Dwa to , że mam świetne zdjęcia  oraz trzy to fakt, że nakupiłam sporo tej pasty dla siebie i rodzinki :)

W tym roku było bardzo kolorowo ale tłumnie jak w latach poprzednich nie było. Owszem na rzucanie macun przyszło wiele osób, to jednak w zeszłych latach było znacznie tłocznie. Może to i lepiej mogłam w miarę sopokojnie fotografować.


                                               
`
                                     Proszę częstujcie się,,,,wystarczy dla każdego :)


                                                                Ja i moja ekipa..



                                 Mehter....orkiestra wojskowa z czasów osmańskich

          ze znajomym Mehmet albo jak to woli 45 ( to numer tablic rejestracyjnych Manisy)




                                         mali adepci na wirujacych derwiszy

                                            pstryknąć Wam fotę :)










                                  Na wszystko są sosoby....nawet na łapanie macunu




                                  Cud w Manise....pasta ziołowa z nieba pada..


Historia :
Manisa czy też jak wolimy Magnezja oddalona jest od Izmiru o ok 54 km.
Festiwal Pasty Ziołowej odbywa się w Manisie od kilkuset lat a dokładnie od roku 1539 .Od Kwietnia 1539 roku stało się tradycją, zrzucanie pałeczek pasty ziołowej z meczetu Sultan . Podobno tą pastę składającą się ze starannie dobranej kompozycji 41 ziół stworzył, pewien  doktor psychiatara o imieniu Merkez Efendi, pracował jako główny doktor w szpitalu psychiatrycznym w Manisie. Kompozycję do pasty ziołowej zrobił jeszcze pracując w Denizli,  poczym przywiózł ją do Manisy. Tutaj też podawał tą pastę swoim pacjentom, wpierw pobierano za nią opłaty, następnie zaczęto pastę rozrzucać z meczetu Sultan w postaci kawałków, zaraz do spożycia. Ta słodko zdrowotna tradycja z przerwą w latach 1926-1952 jest nadal kontynuowana. Co roku w Kwietniu jest Tydzień Pasty Ziołowej ( Mesire Manisa Macunu) .





Merkez Efendi...wynalazca macunu








Z dachu meczetu Sultan rzucano z worków macun....słońce paliło niemiłosiernie


Być może wiecie to z filmu Wspaniałe100 lecie lub przeczytaliście to i owo ze żródeł historycznych jaką rolę spełniała Manisa w czasach Osmańskich. Mianowicie fakt, że Manisa była w sumie miejscem, do którego wysyłano z Pałacu Topkapi w Istambule, te książęta i żony sułtańskie , które nie były na rękę Sułtanowi. Było to przymusowe wygnanie dla niektórych a dla innych miejsce, ucieczki. Jak głoszą  dawne zapiski, podobno jedna z Sultanek Hafsa Hanim Sultan, żona Sultana Yildirim Beyazita...została wyleczona z ciężkiej choroby, pastą ziołową ( macun) w Manisie. Po tym fakcie nakazała rozdawać macun ,wszystkim bez wyjątku, właśnie z minaretów meczetu Sultan.

Legenda:

Jak mówią stare anatolijskie legendy  wynikające z dawnych wierzeń ludów anatolii i sumeryjskich czyli czas szamanów, było zawsze obchodzone święto Boga Zielnego.Bogiem ziół jest mitologiczna postać Adonisa.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Adonis_(mitologia)

Skrótowo pisząć Adonis został zraniony śmiertelnie przez odyńca. Jego krew wyciekła do ziemii i z niej wyrosły kwiaty. Stąd też ogrody Adonisa oraz świetowanie dnia Boga Zielnego. Wtedy też spożywano dużo róznych ziół i miskstur, wierząc, że będą eliksirem na wiele problemów zdrowotnych.
Tak o to historia i legenda są sobie bardzo bliskie i spójne ze sobą. Wierzenia się wzajemnie przenikają.

Może w przyszłym roku będziecie chcieli odwiedzić Izmir i okolice. Uczesniczyć np w paradzie rowerowej oraz wybrać się na 477. Festiwal Manisa Macunu....:)



Na co jest dobry macun:

Na trawienie, apetyt, wspomaga pracę jelit, działa przeciw zapalnie, podobno na potencje też dobry :)
Pomaga na inne schorzenia ale nie wszystko pamiętam. Jest słodko ostry w smaku i dzisiejszy macun ze względu na bark częsci ziół z 41 w dzisiejszym świecie...robi się macun z max 21 do 24 ziół.
To , że na jelita działa to na swoim przykładzie muszę przyznać.




                                








Hurrem Sultan...podobno ...haha


                             Podgórza Gór Spil...jedni piknikuja gdy inni się maltretują



raz dwa trzy,,,,


my łapiemy...





co tam deszczowa piosenka...to dopiero jest coś...parasol na słupie..:)



Gwoździem programu był kolorowy pochód,,,z orkiestrą Merhrter oraz z paradą Sułtanów, książąt, Sultanek , był przemarsz  szkółki Wirujących Derwiszy, grup folklorystycznych, policji, AKUT...czyli grupy ratowników górskich, przejechał też klun rowerzystów oraz przeszło wielu dostojników ( tym to się dostały macunu bez zbędnego narażania życia) 

Istna wolna amrykanka to była jeżeli chodzi o rzucających i łapiących. Deptali po sobie. rzucali się na ziemię za każdym jednym cukiereczkiem, deptali sobie po palcach i w ogóle to w dodatku wyrywali sobie z rąk. Szkoda gadać ot turecka kultura. Ja  choroniłam swój aparat bo spadajace cukierki mogły go uszkodzić. Dostałam jednym w głowe to się złamał na pół. Zjadłam soboe tą połowe :)